środa, 26 grudnia 2012

Cesarzowa Elżbieta



Czasami wydaje mi się, że to dzięki Niej zainteresowałam się rodzinami królewskimi i jest w tym ziarnko prawdy. Gdy byłam bardzo mała obejrzałam Trylogię Sissi a następnie przez kilka tygodni bawiłam się w Nią.

 

Kilka lat później dowiedziałam się, że na świecie są inne monarchie, ale jakiś mnie to nie przekonało do śledzenia Ich losów. Aż wreszcie w 2004 roku dostałam jako prezent tą właśnie trylogię i cały czas w kółko ją oglądałam. Kilka dni później w gazecie ukazała się wzmianka o zaręczynach Księcia Frederika z Danii z Australijką Mary Donaldson. Zaczęłam szukać informacji o tej parze i tak jakoś mnie trochę zainteresowała  ale poczytałam o nic tylko w internecie i się skończyło. bardzie fascynowała mnie nadal Sissi, jakiś czas później dostałam biografię cesarzowej Brigide Hamann. Ślub w Danii był coraz bliżej i tak sobie pomyślałam, że go obejrzę. Tak też się stało na kanale duńskiej telewizji transmitowano ślub który mnie po prostu oczarował, Frederik i Mary tworzyli piękną parę a ja ani na chwilę nie mogłam się oderwać od ekranu telewizora, a gdy para składała sobie przysięgę miałam łzy w oczach, nie wiem z jakiego powodu nie znałam ich historii wystarczająco dobrze, ani nie rozumiałam co mówią, ale jednak. Przyznam, że od tego momentu uwielbiam rodziny królewskie i codziennie szukam o nich wiadomości.

Sissi, czyli księżniczka Elżbieta Amelia Eugenia Wittelsbach, przyszła na świat w wigilię Bożego Narodzenia roku pańskiego 1837 w Monachium, jako trzecie dziecko pary książęcej Ludwiki (1808-1892) i Maksymiliana Bawarskiego (1808-1888).

Urodziła się z jednym ząbkiem, co według ludowego porzekadła miało oznaczać, że w przyszłości zostanie kimś wielkim. Szczęśliwa data i ów ząbek wskazywałyby na to, że Sissi urodziła się pod szczęśliwą gwiazdą. Przyszłość okazała się jednak zupełnie inna…

Miała aż 7 rodzeństwa: Ludwig Wilhelm (1831-1920), Helene (1834-1890), Karl Theodor (1839-1909), Marie Sophie (1841-1925), Mathilde (1843-1925), Sophie Charlotte (1847-1897) i Maximilian Emanuel (1849-1893).


Rodzina przeprowadziła się wkrótce na wieś – od 1838 roku do zamku w Unterwittelsbach, które dziś jest dzielnicą położonego 30 kilometrów od Augsburga Aichach. Szczególną cechą tego zamku na wodzie, którego główne zręby zachowały się w niezmienionym stanie od 1000 lat, jest jego bliskie sąsiedztwo z siedzibą rodu Wittelsbachów w Oberwittelsbach.


Sissi wychowywała się w bawarskim zameczku Possenhofen. W poczuciu wolności i nieskrępowania sztywnymi zasadami etykiety, przeżyła szczęśliwe, beztroskie dzieciństwo, czas spędzając na zabawie ze swym licznym rodzeństwem, jeździe konnej, wspinaczce, pływaniu i rozkoszowaniu się pięknem przyrody. Zaraziła się tą pasją od ojca, po którym odziedziczyła zresztą romantyczno-awanturnicze usposobienie.


Książę Maksymilian Bawarski, był bowiem zapalonym jeźdźcem, strzelcem i myśliwym. Prowadził życie pełne hulanek, podróży, romantycznych afer, co unieszczęśliwiało księżnę Ludwikę, która sama musiała zajmować się posiadłością i ośmiorgiem dzieci.


Sissi z pewnością cierpiała z powodu problemów małżeńskich rodziców. Nadal jednak uważała swojego tatę za wzór buntu i postępowania wbrew oczekiwaniom otoczenia. W swoim późniejszym życiu zdawała się kontynuować taki tryb życia.


Niespecjalnie urodziwa (wówczas), lecz bardzo żywa i wesoła szybko wkupiła się w łaski mieszkańców swojej rodzinnej bawarskiej wsi.


W 1853 roku arcyksiężna Zofia, matka cesarza Franciszka Józefa i ciotka Sissi, postanowiła znaleźć dla syna narzeczoną. Oczywiście odpowiednią – idealna kandydatka na cesarzową miała być piękną, wykształconą, uległą jej i synowi młodą kobietą. Wybór padł na księżniczkę Helenę (zwaną Nene), córkę jej siostry księżny Ludwiki Bawarskiej (a jednocześnie siostrę Sissi). W tym celu zaprosiła je na obchody 23. urodzin Franciszka (przypadających 18 VIII) do posiadłości w Bad Ischl.


Wraz z nimi przyjechała również młodziutka, niespełna 16-letnia Sissi. Podobno przyjechała tylko „dla przyjemności”, prawdopodobnie matka zabrała ją ze sobą, aby otrząsnęła się po przykrych przeżyciach (straciła swego ukochanego Richarda), być może księżna Ludwika liczyła też na wydanie jej za brata cesarza albo innego arystokratę. Jej przyjazd miał, wbrew najśmielszym przewidywaniom, ogromne znaczenie i zaważył na jej życiu. To właśnie ona, a nie Helena, została bowiem cesarską narzeczoną.


Sissi i Franciszek Józef poznali się podobno w dość osobliwej sytuacji. Mianowicie, pierwsze spotkanie pary potencjalnych narzeczonych zostało zakłócone nagłym wtargnięciem Sissi, zaaferowanej nieporozumieniem ze służbą. Młodziutka księżniczka, z rumianymi policzkami, błyszczącymi oczami i pięknymi orzechowymi warkoczami zupełnie zawładnęła sercem młodego cesarza.


Jak potem przyznał: „Oczy Sissi dosłownie urzekły mnie…!”.


„On promienieje, wiesz, jak promienieje jego twarz, kiedy się cieszy. Kochana mała, nawet nie przypuszcza, jakie wywarła na nim wrażenie” - napisała ciotka Elżbiety, królowa Saksonii.


Młodsza siostra Heleny nie była tak poważna, jak ona, miała w sobie wdzięk i niewinność. Nie była też świadoma tego, że zakochał się w niej Franciszek…


Tymczasem cesarz nie chciał słyszeć o małżeństwie z Heleną, która nie przypadła mu do gustu. Po raz pierwszy przeciwstawił się swej zaborczej matce, która ostatecznie uległa. Zofia była wybitnie nie zadowolona wyborem syna. Sissi była dla niej dzieckiem, do tego nieodpowiednio wykształconym, bez należnych manier. Nie odpowiadała jej wyobrażeniom, czego nie omieszkała okazać w późniejszym czasie.


17 sierpnia Franz Jozef zatańczył z Sissi kotyliona i wręczył jej bukiet kwiatów, co stanowiło jasny i klarowny znak, iż to właśnie ona zostanie jego narzeczoną.


Kolejnego dnia przy rodzinnym obiedzie młodziutka księżniczka zajęła miejsce obok cesarza.


Przy okazji „wycieczki” do kościoła św. Wolfganga, pośrednio spytał Sissi, czy zechciałaby zostać jego żoną. Rozkojarzona Sissi wybuchła płaczem, ale oczywiście się zgodziła.


Rankiem 19 sierpnia para narzeczonych po raz pierwszy spędziła ze sobą trochę czasu sam na sam. Potem udali się na śniadanie do arcyksiężny Zofii, a następnie do kościoła farnego.


Zofia w drzwiach ustąpiła pierwszeństwa Sissi, uważanej odtąd za pierwszą damę w cesarstwie.
Po hymnie „Boże, zachowaj…” i błogosławieństwie, Franz Jozef zaprowadził ją do proboszcza i powiedział: „Proszę nas pobłogosławić. To moja narzeczona”.


Po południu oboje udali się na przejażdżkę, w trakcie której cesarz pokazywał Elżbiecie przyszłą ojczyznę. Ze względu na chłodne górskie powietrze, okrył narzeczoną swoim wojskowym płaszczem, „aby się nie przeziębiła”.


Wieczorem całe miasto Ischl hucznie świętowało zaręczyny cesarza. Tysiące lampionów, świec, lamp w barwach Bawarii i Austrii oświetlało ulice, a na Siriuskogel (wieży) umieszczone były świecące inicjały narzeczonych: „FJ i E”, które majestatycznie odbijały się w rzece.


Sissi była olśniona rozwojem sytuacji, gdyż kandydat do małżeństwa objawił jej się jak książę z bajki – młody przystojny, w mundurze, jeden z najpotężniejszych monarchów europejskich. Jednocześnie jednak nie mogła odmówić ręki Franciszkowi, bo przecież „cesarzowi nie daje się kosza”, jak to potem powiedziała jej matka.


Przyszła cesarzowa już wtedy przerażona była opuszczeniem ukochanego Possenhofen, licznego rodzeństwa i zażegnaniem beztroskiego życia, które tak bardzo kochała. W przyszłości będzie do niego tęsknić przez swoje całe późniejsze życie.

CZĘŚĆ II



NIEZNANA NIKOMU BAWARSKA KSIĘŻNICZKA JAKO PRZYSZŁA CESARZOWA STAJE SIĘ OSOBĄ NIEZWYKLE POPULARNĄ. GDZIEKOLWIEK SIĘ POJAWIA, WZBUDZA POWSZECHNE ZAINTERESOWANIE. NAGŁA SŁAWA JEST JEDNAK DLA ELŻBIETY UCIĄŻLIWA, GDYŻ OD DZIECKA JEST NIEZWYKLE NIEŚMIAŁA.
W TRAKCIE NARZECZEŃSTWA SISSI PRZYGOTOWUJE SIĘ DO NOWEJ ROLI. POŚPIESZNIE ZAPOZNAJE SIĘ Z HISTORIĄ DYNASTII HABSBURGÓW I CESARSTWA AUSTRIACKIEGO, KRAJÓW WCHODZĄCYCH W SKŁAD KORONY ORAZ ETYKIETY DWORSKIEJ. NIE BEZ ZNACZENIA POZOSTAJE FAKT (BARDZO ZNACZĄCY W JEJ DALSZYM ŻYCIU), ŻE HISTORII UCZY JĄ PROFESOR WĘGIERSKIEGO POCHODZENIA, PRZEKAZUJĄC PRZYSZŁEJ CESARZOWEJ SWOJE SYMPATIE I ANTYPATIE.
JAKO NIEZBYT ŁADNA I MŁODSZA CÓRKA NIE ODEBRAŁA WCZEŚNIEJ DOBREGO WYKSZTAŁCENIA, JAK JEJ STARSZA SIOSTRA HELENA, WYMARZONA KANDYDATKA NA CESARZOWĄ ARCYKSIĘŻNY ZOFII.
„DOBYTEK” BAWARSKIEJ NARZECZONEJ CESARZA, MAJĄCEJ WŁAŚNIE PRZYBYĆ DO WIEDNIA, JEST DOŚĆ UBOGI. UBOGI NA TYLE, ŻE MUSZĄ GO DOPEŁNIĆ PODARUNKI OD CESARZA I JEGO MATKI. W SUMIE SISSI, PRZYJEŻDŻAJĄC DO WIEDNIA, MA ZE SOBĄ 25 SKRZYNI.
KOSZTOWNOŚCI MAJĄ WARTOŚĆ OKOŁO 100 000 GULDENÓW, PRZY CZYM 50.000 (A WIĘC 50%) STANOWIŁO PREZENT OD CESARZA.
OWO „BIEDNE” WYPOSAŻENIE UTWIERDZA AUSTRIACKĄ ARYSTOKRACJĘ W PRZEKONANIU: „ELŻBIETA NIE TYLKO NIE MA OGŁADY, WRĘCZ NIE POCHODZI Z DOBREJ PARTII”.
OTO WYPOSAŻENIE SKRZYŃ SISSI:
1 PŁASZCZ AKSAMITNY Z SOBOLOWĄ LAMÓWKĄ
4 SUKNIE BALOWE
17 NAJLEPSZYCH SUKIEN, M.IN. ŚWIĄTECZNE „CIĄGNĄCE SIĘ”
19 LETNICH SUKNI
4 GORSETY
3 GORSETY DO JAZDY KONNEJ
12 GARNITURÓW PIERWSZEJ JAKOŚCI, PERŁY, PACIORKI, PIÓRA…
16 KAPELUSZY

NIE MA DOKŁADNYCH INFORMACJI, CO DO SPOTKAŃ NARZECZONYCH. PRAWDOPODOBNIE JEDNAK FRANCISZEK PRZYJEŻDŻA DO POSSENHOFEN, ABY UJRZEĆ UKOCHANĄ I SPĘDZIĆ Z NIĄ TROCHĘ CZASU. OBOJE SĄ SOBĄ ZACHWYCENI – FRANCISZEK RZEŚKOŚCIĄ, NIEWINNOŚCIĄ I UROKIEM MŁODZIUTKIEJ SISSI, TA ZAŚ JEGO DOSTOJNOŚCIĄ, MĘSTWEM I MIŁOŚCIĄ.
„NIE, JAK SŁODKA JEST SISI, ONA JEST ŚWIEŻA (RZEŚKA) JAK OTWIERAJĄCY SIĘ WŁAŚNIE MIGDAŁ, A JAKŻE UROCZĄ MA KORONĘ Z WŁOSÓW OBRAMOWUJĄCĄ JEJ TWARZ! CO ONA MA DO KOCHANIA? – ŁAGODNE OCZY I USTA JAK POZIOMKI (…) SISI – TA GRACJA, TEN WDZIĘK MAŁEJ DZIEWCZYNKI I PRZECIEŻ TAK SŁODKA, SWAWOLNA DOBROĆ!”
„Z KAŻDYM MIJAJĄCYM DNIEM KOCHAM SISSI CORAZ MOCNIEJ I PRZEKONUJĘ SIĘ, ŻE ŻADNA INNA KOBIETA NIE MOGŁABY TEGO DOKONAĆ!” – TAK FRANCISZEK JÓZEF PISZE W LISTACH DO SWOJEJ MATKI, MAJĄCEJ DUŻE ZASTRZEŻENIA DO PRZYSZŁEJ CESARZOWEJ AUSTRII.
„TAK BARDZO KOCHAM CESARZA… JAK MOGŁABYM GO NIE KOCHAĆ? GDYBYŻ TYLKO ON NIE BYŁ CESARZEM!” – MÓWI PEŁNA OBAW. JAK SIĘ PÓŹNIEJ OKAZAŁO, MIAŁA KU TEMU POWAŻNE POWODY…
SISSI CIĘŻKO PRZEŻYWA WYJAZD Z MONACHIUM I OPUSZCZENIE RODZINNEGO POSSENHOFEN. I CHOĆ W WIEDNIU WITAJĄ JĄ WIWATY, JUŻ WTEDY MAJA MIEJSCE PIERWSZE PROBLEMY Z DOSTOSOWANIEM SIĘ DO SZTYWNEJ ETYKIETY OBOWIĄZUJĄCEJ NA CESARSKIM DWORZE, GDZIE DE FACTO RZĄDZI ARCYKSIĘŻNA ZOFIA.
ELŻBIETA PŁYNIE W DÓŁ DUNAJU DO SWOJEJ NOWEJ OJCZYZNY I 22 KWIETNIA 1854 ROKU, W NUSSDORFIE POD WIEDNIEM, GDZIE JEST Z WIELKĄ POMPĄ WITANA PRZEZ NARZECZONEGO, CESARZA FRANCISZKA JÓZEFA. TŁUMY WIWATUJĄ NA CZEŚĆ PRZYSZŁEJ CESARZOWEJ, KTÓRA MA MIEĆ WÓWCZAS ŁZY W OCZACH.
PO PRZYBYCIU DO NOWEJ OJCZYZNY ROZPOCZYNA SIĘ DŁUGA I MĘCZĄCA CEREMONIA PROTOKOLARNEGO POWITANIA.

BAJECZNY ŚLUB ODBYWA SIĘ DNIA 24 KWIETNIA 1854 ROKU, W AUGUSTIAŃSKIM KOŚCIELE W WIEDNIU.
W RÓŻOWOSREBRNEJ SUKNI HAFTOWANEJ W KWIATY, W DIAMENTOWEJ KORONIE NA SPLECIONYCH WŁOSACH ELŻBIETA PRZEJEŻDŻA ULICAMI WIEDNIA W OSZKLONEJ KAROCY, KTÓREJ ŚCIANY NIEGDYŚ OZDOBIŁ RUBENS, A KOŁA BOGATO INKRUSTOWANO ZŁOTEM. TŁUM ZEBRANY WZDŁUŻ TRASY JEJ PRZEJAZDU SZALEJE Z RADOŚCI, WSZYSCY CHCĄ PRZYJRZEĆ SIĘ NARZECZONEJ, DOSTRZEC UŚMIECH NA JEJ TWARZY. NA PROGU PAŁACU CESARSKIEGO – SCHÖNBRUNNU – CZEKA FRANCISZEK JÓZEF, OTOCZONY ARCYKSIĄŻĘTAMI I ARCYKSIĘŻNICZKAMI. WYCHODZĄC Z KAROCY, ELŻBIETA OMAL NIE UPUSZCZA NA ZIEMIĘ DIAMENTOWEGO DIADEMU, KTÓRY ZACZEPIŁ SIĘ O DRZWI POJAZDU. CESARZ ZBLADŁ, OBAWIANO SIĘ, ŻE BYŁ TO ZŁY ZNAK. PANNA MŁODA POPRAWIA JEDNAK ZRĘCZNIE DIADEM I WCHODZI DO PAŁACU ŻEGNANA OKRZYKAMI: „NIECH ŻYJE CESARZOWA!”.
MŁODA PARA ODBYWA WIECZOREM POWOLNY I UROCZYSTY PRZEJAZD ULICAMI WIEDNIA. CESARSKIEJ KARECIE TOWARZYSZĄ JEŹDŹCY Z POCHODNIAMI.
Z OKAZJI ŚLUBU CESARZA WE WSZYSTKICH WIĘKSZYCH MIASTACH CAŁEJ MONARCHII ODBYWAJĄ SIĘ FESTYNY LUDOWE. ŚWIĘTO TAKIE ZORGANIZOWANO RÓWNIEŻ W KRAKOWIE, GDZIE BAWIONO SIĘ I ROZDAWANO ŻYWNOŚĆ UBOGIM. W DNIU ŚLUBU PARY CESARSKIEJ BRAŁY TEŻ ŚLUB TRZY MŁODE PARY W KRAKOWIE (DWIE W KOŚCIELE I JEDNA W SYNAGODZE) – ZOSTAŁY ONE ODPOWIEDNIO OBDAROWANE Z FUNDUSZÓW RADY MIEJSKIEJ.
WG PRZEKAZÓW TEGO DNIA POJAWIAJĄ SIĘ ZŁE OMENY, ZWIASTUJĄCE NIESZCZĘŚCIE MŁODEJ PARY. SZABLA (FRANCISZKA JÓZEFA) O MAŁO CO NIE WYPADŁA MU Z RĘKI, A DIADEM SISSI ZACZEPIŁ SIĘ O DRZWI KAROCY I LEDWIE NIE UPADŁ. CZEKAJĄCY NA NIĄ PROGU PAŁACU CESARSKIEGO SCHÖNBRUNN FRANCISZEK JÓZEF GWAŁTOWNIE POBLADŁ. BYĆ MOŻE JUŻ WTEDY PRZESTRASZYŁ SIĘ…? BOWIEM TO JESZCZE NIE WSZYSTKO.
PRZED ŚLUBEM PIĘKNA DIAMENTOWA TIARA („GWIAZDY CESARZOWEJ SISSI” WIDOCZNE NA JEDNYM Z NAJSŁYNNIEJSZYCH PORTRETÓW PĘDZLA WITERHALTERA, ŚLUBNY OD FRANCISZKA, UPUŚCIŁA CIOTKA CIOTKA MŁODEJ PARY, A ZARAZEM BYŁA CESARZOWA -KAROLINA AUGUSTA (KTÓRA CHCIAŁA OBEJRZEĆ PREZENTY ŚLUBNE; BYŁA JEDNĄ Z NIEWIELU Z RODU HABSBURGÓW, KTÓRA ZAPRZYJAŹNIŁA SIĘ Z SISSI) – I KU IRONII LOSU STŁUKŁA JĄ. TIARA ZOSTAŁA SZYBKO ZREPEROWANA, NIE POZOSTAŁ ŻADEN ŚLAD NIESZCZĘŚLIWEGO WYPADKU, O KTÓRYM SISSI NIGDY SIĘ NIE DOWIEDZIAŁA…
DLA ELŻBIETY BYCIE CESARSKĄ NARZECZONĄ I PANNĄ MŁODĄ NIE JEST WCALE ROMANTYCZNYM PRZEŻYCIEM, WRĘCZ PRZECIWNIE. PRZYTŁACZA JĄ PUBLICZNA PREZENTACJA, A MĘCZĄCA, SZTYWNA UROCZYSTOŚĆ NA OCZACH GAWIEDZI POŁĄCZONA Z KONIECZNOŚCIĄ ZDRADZENIA PUBLICZNIE SWYCH TAJEMNIC SPRAWIA, ŻE WIELOKROTNIE W CIĄGU TYCH DNI SISSI WYBUCHA PŁACZEM. I Z PEWNOŚCIĄ NIE SĄ TO ŁZY SZCZĘŚCIA… RZECZYWISTOŚĆ PO PROSTU JĄ PRZERASTA… ”

NIESTETY PARA MUSI ZREZYGNOWAĆ Z MIESIĄCA MIODOWEGO. PIERWSZE MIESIĄCE I LATA MAŁŻEŃSTWA BYŁY JEDNAK DLA FRANCISZKA JÓZEFA I MŁODZIUTKIEJ ELŻBIETY NAJSZCZĘŚLIWSZE. JEDNAK ICH SZCZĘŚCIE TRWA KRÓTKO. FRANCISZEK JÓZEF ZAJMUJE SIĘ DO PÓŹNYCH GODZIN NOCNYCH SPRAWAMI PAŃSTWOWYMI, PODCZAS GDY SISSI, GORĄCO TĘSKNIĄC ZA DOMEM RODZINNYM, OPŁAKUJE SWÓJ LOS ZALEDWIE KILKA DNI PO ŚLUBIE. KILKA TYGODNI PO ŚLUBIE CESARZOWA NAPISAŁA:
OCH, CZEMUŻ TĘ ŚCIEŻKĘ OPUŚCIŁAM,
CO KU WOLNOŚCI WIODŁA MNIE!
OCH, CZEMUŻ NA DROGĘ ZABŁĄDZIŁAM,
KTÓRA NIC TYLKO MARNOŚĆ DAĆ MI CHCE!
ZBUDZIŁAM SIĘ W WIĘZIENNYM LOCHU,
DŁONIE SPĘTANO MOCNO MI.
TĘSKNOTA ROŚNIE KROK PO KROKU,
A WOLNOŚĆ – MNIE O NIEJ JUŻ TYLKO ŚNIĆ!
ZBUDZIŁAM SIĘ JAK ZE SNU ZŁEGO,
CO WŁADCĄ STAŁ SIĘ DUSZY MEJ.
DAREMNIE BOLEJĘ NAD UŁUDĄ,
PRZEZ KTÓRĄ – O, WOLNOŚCI – BRAK MI CIĘ!
„TĘSKNOTA”
PRZYSZŁA MŁODA WIOSNA
I PRZYSTROIŁA DRZEWA ŚWIEŻĄ ZIELENIĄ
I UCZY PTAKI NOWYCH PIOSENEK,
A KWIATY KWITNĄ CORAZ PIĘKNIEJ.
JEDNAK, CÓŻ MI PO ROZKOSZACH WIOSNY,
TUTAJ, W TYM DALEKIM, OBCYM KRAJU?
TĘSKNIĘ ZA OJCZYSTYM SŁOŃCEM,
TĘSKNIĘ ZA PLAŻAMI NAD IZARĄ.
TĘSKNIĘ ZA CIEMNYMI DRZEWAMI,
TĘSKNIĘ ZA ZIELONYMI RZEKAMI,
KTÓRE CICHO W MYCH WIECZORNYCH MARZENIACH
SZEMRZĄ SWOJE POŻEGNALNE POZDROWIENIA.
(KWIECIEŃ, 1854)
ŻEGNAJCIE, CICHE POKOJE,
ŻEGNAJ, ANTYCZNY ZAMKU!
TAMTE PIERWSZE SNY O MIŁOŚCI
SPOCZYWAJĄ JUŻ POD WODAMI JEZIORA.
O PTAKU, UŻYCZ MI SWYCH SKRZYDEŁ,
ZABIERZ MNIE W DALEKIE ZIEMIE!
O, Z JAKĄ CHĘCIĄ ZGUBIŁABYM MOJE ŁAŃCUCHY,
JAK MIŁO – OBOWIĄZUJĄCE MNIE WIĘZY!
SŁOWA TE BYŁY WYRAZEM BÓLU I TĘSKNOTY. JEDNAK DLA ARCYKSIĘŻNY ZOFII, KTÓRA CZYTAŁA TE SEKRETNE ZAPISKI, BYŁ TO DOWÓD NA BRAK UCZUĆ WOBEC UKOCHANEGO SYNA, FRANCISZKA JÓZEFA.
TEŚCIOWA NIE DAŁA ZAPOMNIEĆ JEJ O SWOJEJ NIECHĘCI WOBEC NIEJ – PRZECIEŻ TO HELENA POWINNA BYŁA ZOSTAĆ CESARZOWĄ.
W OCZACH ZOFII SISSI ZUPEŁNIE NIEPRZYGOTOWANA WPADŁA W WIR OBCEGO JEJ ŚWIATA, BYŁA MIŁYM, CHOĆ GŁUPIUTKIM I NIEZDARNYM, ALE NA SZCZĘŚCIE ULEGŁYM DZIEWCZĘCIEM, Z KTÓREGO NALEŻY UFORMOWAĆ CESARZOWĄ. ZOFIA NIEUSTANNIE DBAŁA O TO, ABY SISSI NIE ZAGRAŻAŁA JEJ DOMINUJĄCEJ POZYCJI NA DWORZE. DO TEGO CELU „ZŁA KOBIETA”, JAK NAZYWA ELŻBIETA TEŚCIOWĄ, DĄŻY W SPOSÓB BEZWZGLĘDNY I NIEUSTĘPLIWY, OSIĄGNIE JEDNAK PRZY TYM PRZECIWIEŃSTWO TEGO, O CO JEJ CHODZI.
ARCYKSIĘŻNA DOBIERAŁA JEJ DAMY DWORU I SŁUŻĄCE, KTÓRE DONOSZĄY JEJ O KAŻDYM POSUNIĘCIU MŁODEJ MAŁŻONKI CESARZA. JAKO BEZWZGLĘDNA KONSERWATYSTKA, PIELĘGNUJE WIEKOWE ZASADY ETYKIETY DWORSKIEJ I ŻADNE, NAWET NAJMNIEJSZE POTKNIĘCIE SISSI NIE UCHODZI JEJ UWADZE, CZEMU DAJE WYRAZ W ZŁOŚLIWYCH UWAGACH. ZAOGNIAŁA NAWET NAJMNIEJSZE KONFLIKTY MŁODEGO MAŁŻEŃSTWA.
SISSI JEST SKAZANA NA JEJ TOWARZYSTWO. WZAJEMNA NIECHĘĆ SZYBKO PRZERADZA SIĘ W NIENAWIŚĆ, PRZEZ CO DOCHODZI DO BURZLIWYCH KŁÓTNI.
SZTYWNY ROZKŁAD DNIA, OKREŚLANY ŚCIŚLE GODZINA PO GODZINIE, POZBAWIA ELŻBIETĘ WSZELKIEJ SWOBODY, A DESPOTYCZNA TEŚCIOWA ZOFIA NIE UŁATWIA JEJ ŻYCIA. SISSI MUSI ZASIADAĆ DO ŚNIADANIA WRAZ Z CAŁĄ RODZINĄ MĘŻA, NIE PIJE JUŻ PRZY STOLE PIWA, CODZIENNIE WKŁADA NOWĄ PARĘ TRZEWIKÓW, NIE WOLNO JEJ ROZMAWIAĆ ZE STAJENNYMI I NIE MOŻE ZAPOMINAĆ O RĘKAWICZKACH.

CESARZOWA NIE LUBI POKAZYWAĆ SIĘ PUBLICZNIE, MA WRAŻENIE, ŻE JEST STALE ŚLEDZONA, A PONADTO OD DNIA ŚLUBU MUSI ZNOSIĆ STAŁĄ OBECNOŚĆ W SWYCH APARTAMENTACH MNÓSTWA NIEZNANYCH JEJ OSÓB. WYCHOWYWANA W POCZUCIU PEŁNEJ SWOBODY I PRZEBYWAJĄCA DUŻO NA ŚWIEŻYM POWIETRZU, SISSI NIE MOŻE POGODZIĆ SIĘ Z TYSIĄCAMI ZAKAZÓW I NAKAZÓW REGULUJĄCYCH ŻYCIE NA DWORZE, POCZĄWSZY OD STROJU, A SKOŃCZYWSZY NA JAKOŚCI ZASTAWY STOŁOWEJ, POPRZEZ UKŁONY I SŁOWA POWITANIA, DŁUGOŚĆ RĘKAWICZEK I GŁĘBOKOŚĆ DEKOLTU JEJ SUKNI.
SISSI NIE JEST LUBIANA W WIEDNIU. ARYSTOKRACJA UWAŻA JĄ ZA ŁADNĄ, ALE SKRYTĄ, GDYŻ CESARZOWA NA PRZYJĘCIACH NIE ODZYWA SIĘ WCALE, O ILE W OGÓLE NA NICH BYWA. ELŻBIETA CZUJA SIĘ FATALNIE NA DWORZE TAKŻE Z POWODU NARASTAJĄCEGO KONFLIKTU Z TEŚCIOWĄ, KTÓRA TRAKTUJE JĄ JAK NIESFORNE DZIECKO, KTÓRE WCIĄŻ NALEŻY KARCIĆ. DOPIERO ŚMIERĆ ARCYKSIĘŻNEJ ZOFII W 1872 ROKU UMOCNI NIECO POZYCJĘ ELŻBIETY NA DWORZE.
GDY FRANCISZEK JÓZEF WYJEŻDŻA NA FRONT WŁOSKI, BY WALCZYĆ Z WOJSKAMI NAPOLEONA III O NIZINĘ PADAŃSKĄ, I MIMO IŻ WYSYŁA REGULARNIE LISTY PEŁNE ZAPEWNIEŃ O SWOJEJ MIŁOŚCI, SISSI SZALEJE Z NIEPOKOJU. JADA NIEWIELE, CODZIENNIE KŁÓCI SIĘ Z TEŚCIOWĄ, A JEDYNĄ JEJ UCIECZKĄ OD RZECZYWISTOŚCI SĄ DŁUGIE SPACERY I PRZEJAŻDŻKI NA KONIU. JEŹDZIECTWO JEST DLA NIEJ LEKIEM NA SAMOTNOŚĆ, CIERPIENIA I PRZYKROŚCI, DAJE JEJ TEŻ ZŁUDNE POCZUCIE WOLNOŚCI. PO POWROCIE Z WŁOCH CESARZ ZASTAJE SWOJĄ ŻONĘ WYCHUDZONĄ I BARDZO NERWOWĄ.
W LATACH 1855-1867 ELŻBIETA WYWIĄZUJE SIĘ ZE SWOJEGO PODSTAWOWEGO OBOWIĄZKU: DAJE DYNASTII DZIECI. PO DWÓCH DZIEWCZYNKACH, Z KTÓRYCH, KU ROZPACZY RODZICÓW, PIERWSZA WKRÓTCE UMIERA, NA ŚWIAT PRZYCHODZI WRESZCIE W 1858 ROKU NASTĘPCA TRONU (FAKT TEN ZNACZNIE UMACNIA POZYCJĘ CESARZOWEJ NA DWORZE).
ZOFIA PRZEJMUJE CAŁKOWITĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA WYCHOWANIE DZIECI, KTÓRYCH POKÓJ URZĄDZONO W BEZPOŚREDNIM SĄSIEDZTWIE JEJ KOMNAT. MŁODĄ CESARZOWĄ UZNANO ZA ZBYT NIEDOJRZAŁĄ DO TEJ ROLI (CHOĆ JUŻ W DZIECIŃSTWIE NABRAŁA DOŚWIADCZENIA – OPIEKOWAŁA SIĘ SWYM LICZNYM MŁODSZYM RODZEŃSTWEM), MUSIAŁA PODPORZĄDKOWAĆ SIĘ RZĄDOM TEŚCIOWEJ, TAK JAK ZWYKŁ TO CZYNIĆ JEJ MĄŻ.
TO WŁAŚNIE BABCIA, A NIE MATKA NADAWAJE DZIECIOM IMIONA – I TAK PIERWORODNEJ DZIEWCZYNCE NADAŁA IMIĘ ZOFIA – OCZYWIŚCIE PO SAMEJ SOBIE; KOLEJNEJ GIZELA; NASTĘPCY TRONU ZAŚ – RUDOLF - NA CZEŚĆ FUNDATORA HABSBURSKIEJ POTĘGI.
PROŚBY ELŻBIETY O INTERWENCJĘ CESARZA U ARCYKSIĘŻNEJ W SPRAWIE OPIEKI NAD DZIEĆMI NIE ZOSTAJĄ WYSŁUCHANE. DOPIERO PODCZAS PODRÓŻY, Z DALA OD DWORU I WPŁYWU ZOFII CESARZ ZROZUMIE SYTUACJĘ I WSTAWIA SIĘ ZA ŻONĄ, KTÓRA MIAŁA PRAWO CZĘŚCIEJ PRZEBYWAĆ Z CÓRECZKAMI. PÓŹNIEJ, JUŻ W OTWARTEJ OPOZYCJI DO TEŚCIOWEJ, SISSI PRZEFORSOWAŁA PRAWO ZABIERANIA DZIECI W PODRÓŻE. CO BĘDZIE MIAŁO SWOJE KONSEKWENCJE.
W 1857 ROKU, W CZASIE PODRÓŻY PRZEZ WĘGRY DOCHODZI DO TRAGEDII. OBYDWIE CÓRECZKI CESARSKIEJ PARY, ZOFIA I GISELA CHORUJĄ – MAJĄ WYSOKĄ GORĄCZKĘ I BIEGUNKĘ.
10-MIESIĘCZNA GISELA SZYBKO ZDROWIEJE, ALE JEJ STARSZA SIOSTRA, 2-LETNIA ZOFIA, UMIERA PO 11-GODZINNEJ WALCE ZE ŚMIERCIĄ W RAMIONACH MATKI. CESARZOWEJ NIEOFICJALNIE PRZYPISANO WINĘ ZA ŚMIERĆ PIERWORODNEGO DZIECKA.
W OWYM CZASIE POMIĘDZY PARĄ CESARSKĄ NIE UKŁADA SIĘ JUŻ TAK PIĘKNIE, JAK NA POCZĄTKU.
DLA SISSI CZAR WIEDNIA PRYSŁ WRAZ Z PIERWSZYM DNIEM SPĘDZONYM NA DWORZE JAKO CESARZOWA AUSTRII. JEJ WYOBRAŻENIA O ŻYCIU U BOKU CESARZA OKAZAŁY SIĘ TYLKO DZIEWCZĘCYM SNEM.
MIĘDZY MŁODĄ PARĄ DOCHODZI DO KONFLIKTÓW, CORAZ BARDZIEJ ODDALAJĄ SIĘ OD SIEBIE.
CHOĆ NA PEWNO BARDZO SIĘ KOCHAJĄ…
„MOJA NAJUKOCHAŃSZA ANIELSKA SISSI, WYKORZYSTUJĘ PIERWSZĄ CHWILĘ PO PRZEBUDZENIU, ABY [...] POWIEDZIEĆ CI, JAK BARDZO CIĘ KOCHAM I JAK BARDZO TĘSKNIĘ ZA TOBĄ I DROGIMI DZIEĆMI [...]” – TAK PIĘKNIE PISZE DO NIEJ FRANCISZEK Z WŁOSKICH PÓL BITEWNYCH (1859).
PODCZAS WOJNY AUSTRII Z NAPOLEONEM III SISSI TROSZCZY SIĘ O WIEDEŃSKIE SZPITALE. PO KRYJOMU PALI, NADZWYCZAJ CZĘSTO JEŹDZI KONNO, KATEGORYCZNIE ODMAWIA JEDZENIA. JEJ STAN ZDROWIA CORAZ BARDZIEJ SIĘ POGARSZA…
NAPADY KASZLU, BRAK APETYTU, CIĄGŁA MIGRENA, GRUŹLICA I ANEMIA TO TYLKO FIZYCZNE OBJAWY CHOROBY.
SISSI W PIERWSZYCH LATACH MAŁŻEŃSTWA BARDZO WIELE PRZEŻYŁA. JEJ STAN PSYCHICZNY JEST DALEKI OD STABILNEGO, CO W TEJ SYTUACJI JEST PRZECIEŻ ZROZUMIAŁE.
PO NARODZINACH RUDOLFA DOWIADUJE SIĘ, ŻE MĄŻ JĄ ZDRADZIŁ (TAKIE BYŁY PLOTKI) – TO BYŁO PONAD JEJ SIŁY. OPUSZCZA CESARSKĄ STOLICĘ ZABIERAJĄC ZE SOBĄ GISELĘ DO RODZINNEGO POSSENHOFEN.
MA WTEDY TYLKO 22 LATA. W CIĄGU CZTERECH LAT URODZIŁA 3 DZIECI I JEDNO Z NICH STRACIŁA. ZA MIŁOŚĆ I UWIELBIENIE, KTÓRE WNIOSŁA W ZWIĄZEK Z FRANCISZKIEM JÓZEFEM NIE ZOSTAŁA NAGRODZONA. OPUSZCZONA I SAMOTNA POŚRÓD INTRYG DWORSKIEJ KAMARYLI POZOSTAŁA W NIEUSTANNYM KONFLIKCIE I WOJNIE NERWÓW ZE SWĄ TEŚCIOWĄ.
WRACA DO WIEDNIA NIECHĘTNIE, NATYCHMIAST UCIEKA W CHOROBĘ. TA SYTUACJA POWTARZAĆ SIĘ BĘDZIE WIELOKROTNIE. GDY TYLKO CESARZOWA WYJEŻDŻA Z WIEDNIA, JEJ ZDROWIE SIĘ POPRAWIA, ALE PO POWROCIE Z WOJAŻY ZAGRANICZNYCH ODZYWAJĄ SIĘ PONOWNIE DAWNE SYMPTOMY SPAZMATYCZNY PŁACZ, LĘK PRZESTRZENI, KASZEL I INNE. JEJ FORMA POGARSZA SIĘ NA TYLE, ŻE W WIEDNIU MAŁO KTO SPODZIEWAŁ SIĘ JEJ POWROTU DO ZDROWIA…
W 1860 ROKU ROZPOZNA SIĘ U NIEJ GRUŹLICĘ. ELŻBIETA, PRZYPUSZCZALNIE CIERPIĄCA NA DEPRESJĘ, ZYSKUJE POWÓD, BY OPUŚCIĆ HOFBURG. 28 KWIETNIA 1861 CESARZOWA OPUSZCZA WRESZCIE MADERĘ. ZROZUMIAŁA, ŻE CHCE PODRÓŻOWAĆ TYLKO DLA SAMEJ PODRÓŻY, CEL JEST NIEISTOTNY – CADIZ, SEVILLA, MAJORKA, MALTA, KORFU…
FRANCISZEK JÓZEF CZEKA NA NIĄ W TRIEŚCIE. PO RADOSNYM POWITANIU CESARSKA PARA UDAJE SIĘ NA KILKUDNIOWĄ WYCIECZKĘ W ALPY AUSTRIACKIE.
PO CZTERECH DNIACH NA DWORZE WIEDEŃSKIM SISSI ZNOWU SIĘ CHORUJE. WRAZ ZE ZROZPACZONYM MĘŻEM UDAJE SIĘ DO LAXEMBURGA, ABY POTEM WYRUSZYĆ W KOLEJNĄ DALEKĄ PODRÓŻ.
SISSI PŁYNIE TYM RAZEM NA KORFU. CESARZ POLECA HELENIE CZUWAĆ NAD SISSI. TA PRÓBUJE DODAWAĆ JEJ ODWAGI. W BAWARII ZBIERA SIĘ CAŁA RODZINA WITTELSBACHÓW, PRZYSYŁAJĄ JEJ LISTY Z PORADAMI ZDROWOTNYMI.
ZIMĄ UDAJE SIĘ DO WENECJI, GDZIE SPĘDZIŁA CZAS Z DZIEĆMI, ALE WCIĄŻ BARDZO ŹLE SIĘ CZUJE.
W WOLNYCH CHWILACH PORÓWNUJE ZDJĘCIA NAJPIĘKNIEJSZYCH KOBIET ŚWIATA ZE SWOIMI, BUDUJĄC W SOBIE NARASTAJĄCY NARCYZM.
STAN ZDROWIA ZACZYNA SIĘ POWOLI POPRAWIAĆ. SISSI ODWIEDZA BAD KISSINGEN ORAZ RODZINNE POSSENHOFEN.

GDY W 1962 ROKU POWRACA DO AUSTRII JEST JUŻ PEWNA SIEBIE, ENERGICZNA, WYMAGAJĄCA – A PRZEDE WSZYSTKIM W PEŁNI DOJRZAŁA I NIEZWYKLE PIĘKNA. FRANCISZEK JÓZEF ZNÓW STAJE SIĘ JEJ GORĄCYM, WRĘCZ BEZGRANICZNIE ODDANYM WIELBICIELEM. OD TEJ PORY ELŻBIETA MOŻE UZYSKAĆ WSZYSTKO, CZEGO PRAGNIE. PRZEDE WSZYSTKIM CHCE PODRÓŻOWAĆ BYLE JAK NAJDALEJ OD WIEDNIA.
W POŁOWIE LUTEGO CESARZOWA PO RAZ PIERWSZY OD KILKU LAT POJAWIA SIĘ NA MAŁYM DWORSKIM BALU (KAMMERBALL), NA KTÓRYM OBECNYCH JEST 250 OSÓB. WSZYSCY SĄ ZASKOCZENI I URZECZENI JEJ WIDOKIEM. NA JEJ TWARZ POWRÓCIŁ UŚMIECH. CESARZOWA STAJE SIĘ CHODZĄCĄ PIĘKNOŚCIĄ, UOSOBIENIEM WDZIĘKU. PLOTKI NA JEJ TEMAT NIE MAJA KOŃCA.

W DEKADZIE LAT 60-TYCH ROZKWITA LEGENDARNA URODA SISSI, WIELOKROTNIE UWIECZNIANA NA OBRAZACH I FOTOGRAFIACH. PIELĘGNACJA URODY ZAJMOWAŁA WIĘKSZOŚĆ DNIA CESARZOWEJ. SZCZEGÓLNĄ DUMĄ NAPAWAŁY CESARZOWĄ JEJ GĘSTE, SIĘGAJĄCE NIEMAL DO PIĘT, LEGENDARNE BUJNE ORZECHOWE WŁOSY, A ICH CODZIENNE CZESANIE I UKŁADANIE TRWAŁO OD DWÓCH DO TRZECH GODZIN. ICH MYCIE ZAJMOWAŁO JESZCZE WIĘCEJ CZASU, BO AŻ CAŁY DZIEŃ. STOSOWANO SPECJALNĄ MIKSTURĘ Z ŻÓŁTKA I KONIAKU. FRYZJERKA SISI ZARABIAŁA ROCZNIE 2000 GULDENÓW – TO PENSJA PORÓWNYWALNA DO DOCHODÓW PROFESORÓW UNIWERSYTECKICH.

„TO NAJBARDZIEJ CZARUJĄCA ZE WSZYSTKICH ZNANYCH MI KOBIET. CO ZA GODNOŚĆ! CO ZA ŚMIECH! CO ZA DOBROĆ! JEŚLI TU WRÓCĘ, TO TYLKO DLATEGO, BY JĄ JESZCZE RAZ UJRZEĆ”.
SZACH PERSKI
„CESARZOWA NIE SIADA, TYLKO MAJESTATYCZNIE ZAJMUJE MIEJSCE; NIE WSTAJE, TYLKO SIĘ PODNOSI; NIE CHODZI, TYLKO KROCZY Z GODNOŚCIĄ. JEJ POJAWIENIE SIĘ WPRAWIŁO MNIE W NIEMY ZACHWYT”.
CESARZ FRYDERYK
„CESARZOWA JEST BOSKA. NICZYM FRANCUZKA”.
FELIX FAURE, PREZYDENT FRANCJI
„CESARZOWA JEST TAKA, JAK CI WCZEŚNIEJ OPISYWAŁEM, CUD PIĘKNA – WYSOKA I SMUKŁA, WSPANIALE UFORMOWANA Z OBFITOŚCIĄ JEJ JASNOBRĄZOWYCH WŁOSÓW, Z NISKIM GRECKIM CZOŁEM, ŁAGODNYMI OCZAMI, MOCNO CZERWONYMI USTAMI ZE SŁODKIM UŚMIECHEM, Z CICHYM ALE DŹWIĘCZNYM GŁOSEM I CZĘŚCIOWO NIEŚMIAŁYM, A CZĘŚCIOWO WDZIĘCZNYM I POWABNYM ZACHOWANIEM.”
AMERYKAŃSKI POSEŁ W LIŚCIE DO MATKI
„CESARZOWA NIE BAŁA SIĘ WSIĄŚĆ NA ŻADNEGO, NAWET NAJDZIKSZEGO KONIA. OSTRZEGALIŚMY JĄ PRZED ICH DZIKOŚCIĄ, ALE NA PRÓŻNO. ONA ZAWSZE POSTAWIŁA NA SWOIM. PO PROSTU PATRZYŁA KONIOWI W OCZY, POGŁASKAŁA CZY POKLEPAŁA PO SZYI CZY PYSKU – A KOŃ MIĘKŁ JAK WOSK. KOGOŚ INNEGO BY SKOPAŁ CZY POGRYZŁ, JEJ NIE ODWAŻYŁ SIĘ UCZYNIĆ KRZYWDY. JEJ WZROK MIAŁ MAGICZNA SIŁĘ, KTÓRA DZIAŁAŁA NIE TYLKO NA ZWIERZĘTA”.
„ONA WYGLĄDA JAK ANIOŁ, A JEŹDZI JAK DIABEŁ”
„BAY” MIDDLETON, ANGIELSKI DŻOKEJ TOWARZYSZĄCY SISSI W TRAKCIE POBYTU W WIELKIEJ BRYTANII

POD PRESJĄ USTAWICZNEJ NIECHĘCI KÓŁ DWORSKICH, O KTÓRYCH MA FATALNE MNIEMANIE, ORAZ ZNIECHĘCONA ŻYCIEM REGULOWANYM SZTYWNYMI ZASADAMI ETYKIETY, ZWRACA SWOJĄ SYMPATIĘ I ZAINTERESOWANIE KU WĘGROM. NARÓD TEN, PODOBNIE JAK ELŻBIETA, JEST PRZECIWNIKIEM ABSOLUTYZMU – DOMENY HABSBURGÓW. DUŻA CZĘŚĆ WĘGIERSKIEJ SZLACHTY BIERZE UDZIAŁ W WIOŚNIE LUDÓW, KTÓRA ROZBUDZA W NIEJ NADZIEJE NA SUWERENNOŚĆ. OD TAMTEJ PORY PRZYWÓDCY WĘGIERSCY WCIĄŻ DOMAGAJĄ SIĘ OD CESARZA, BY TEN KORONOWAŁ SIĘ RÓWNIEŻ NA KRÓLA WĘGIER I POTWIERDZIŁ DAWNE PRZYWILEJE, JAKIMI CIESZYŁY SIĘ KRAJE KORONY ŚWIĘTEGO STEFANA.
ZNUDZONA SPRAWAMI POLITYCZNYMI DWORU ELŻBIETA ZACZYNA CAŁY SWÓJ WOLNY CZAS POŚWIĘCAĆ NAUCE WĘGIERSKIEGO, A INTERESY DĄŻĄCYCH DO SUWERENNOŚCI WĘGIER STAJĄ SIĘ DLA NIEJ WAŻNIEJSZE NIŻ DWORSKIE INTRYGI. NAWIĄZUJE RÓWNIEŻ BLISKĄ PRZYJAŹŃ Z WĘGIERSKIM POLITYKIEM, HRABIĄ GYULĄ ANDRÁSSYM. CHOĆ ELŻBIETA NIE PROWADZI ŻADNEJ KONKRETNEJ POLITYKI PROWĘGIERSKIEJ, JEDNAK WIELOKROTNIE WPŁYWA NA SWOJEGO MĘŻA W SPRAWIE WĘGIER, CO W EFEKCIE DOPROWADZA DO SPEŁNIENIA WĘGIERSKICH POSTULATÓW I KORONACJI CESARZA W BUDAPESZCIE. MOŻNA POWIEDZIEĆ, ŻE CZĘŚCIOWO TO WŁAŚNIE DZIĘKI CESARZOWEJ ELŻBIECIE NARODZIŁY SIĘ AUSTRO-WĘGRY.
POMIMO DOŚĆ CHŁODNEGO PRZYJĘCIA PRZEZ WĘGRÓW PARY CESARSKIEJ PODCZAS ICH PIERWSZEJ WIZYTY W TYM KRAJU W 1857 ROKU, NARÓD TEN BARDZO SZYBKO PRZEKONUJE SIĘ DO SISSI, KTÓRA CENI ICH KULTURĘ I BRONI ICH PRAW, A PONADTO DOSKONALE MÓWI PO WĘGIERSKU.
PRZEZ CAŁE ŻYCIE ELŻBIETA INTERESOWAŁA SIĘ TYM KRAJEM, WYBIERAJĄC SWE DAMY DWORU WŚRÓD WĘGIERSKICH SZLACHCIANEK.
W 10 MIESIĘCY OD KORONACJI, W 1868 ROKU, NA ŚWIAT PRZYCHODZI DZIEWCZYNKA – MARIA WALERIA. ZOSTAJE OKRZYKNIĘTA „PREZENTEM DLA NARODU WĘGIERSKIEGO”.
CÓRKA PARY CESARSKIEJ RODZI SIĘ NA WĘGRZECH I TAM SIĘ GŁÓWNIE WYCHOWUJE (NA ZAMKU BUDZIAŃSKIM ORAZ W GÖDÖLLŐ). SISSI WYCHOWUJE DZIEWCZYNKĘ W DUCHU MIŁOŚCI DO WĘGIER, POROZUMIEWA SIĘ Z NIĄ GŁÓWNIE PO WĘGIERSKU. SAMA MARIA WALERIA JEDNAK NIE PODZIELA SYMPATII DLA WĘGIER…
WIEDEŃSKI DWÓR ZŁOŚLIWIE MÓWI O NIEJ „WĘGIERSKIE DZIECKO” ORAZ „JEDYNACZKA”. DLA SISSI JEST TO BOWIEM JEJ JEDYNE DZIECKO – JAKO JEDYNE ZE WSZYSTKICH SWOICH POCIECH MOŻE JE ZATRZYMAĆ CAŁY CZAS PRZY SOBIE I PATRZEĆ JAK DORASTA.
ZABIERA MARIĘ VALERIĘ ZE SOBĄ WSZĘDZIE I ROZKOSZUJE SIĘ MACIERZYŃSTWEM Z CAŁEGO SERCA: „TERAZ WIEM JAKIM SZCZĘŚCIEM JEST DZIECKO – TERAZ MAM JUŻ ODWAGĘ JE KOCHAĆ I MIEĆ PRZY SOBIE.” „
JEJ POPULARNOŚĆ WŚRÓD LUDU NIE SŁABNIE, ZWŁASZCZA ŻE NIGDY NIE POZOSTAAJE OBOJĘTNA NA SPRAWY PROSTYCH LUDZI. O JEJ SZCZEGÓLNEJ WRAŻLIWOŚCI ŚWIADCZY FAKT, ŻE W CENTRUM ZAINTERESOWANIA ELŻBIETY ZNAJDUJĄ SIĘ SZPITALE PSYCHIATRYCZNE. PROSI NAWET MĘŻA, BY JEJ TAKI PODAROWAŁ NA URODZINY, CZEGO CESARZ NIE TRAKTUJE POWAŻNIE.
INNĄ PASJĄ ELŻBIETY STAJĄ SIĘ POLOWANIA, KTÓRYM W LATACH 70. ODDAJE SIĘ BEZ RESZTY. WIĘKSZOŚĆ SWOJEGO CZASU SPĘDZA W PODAROWANYM JEJ PRZEZ NARÓD WĘGIERSKI PAŁACU MYŚLIWSKIM GÖDÖLLŐ POD BUDAPESZTEM. CZĘSTO TEŻ ODBYWA PODRÓŻE DO WIELKIEJ BRYTANII. STOPNIOWO MUSI REZYGNOWAĆ Z JEŹDZIECKIEJ PASJI ZE WZGLĘDU NA ZŁY STAN ZDROWIA. ELŻBIETA JEST BEZSPORNIE JEDNĄ Z NAJLEPSZYCH AMAZONEK SWOICH CZASÓW, NIE COFAJĄCĄ SIĘ NIGDY PRZED NIEBEZPIECZEŃSTWEM, CO DOPROWADZI DO POWAŻNEGO WYPADKU W ROKU 1875. PRZEZ WIELE DNI JEJ ŻYCIE BĘDZIE ZAGROŻONE.
ZNUŻONA ŻYCIEM, JAKIE WIEDZIE, ELŻBIETA POSTANAWIA WYJECHAĆ JAK NAJDALEJ. PRAGNIE UTRACONEJ SWOBODY, JAKĄ PAMIĘTA Z DZIECIŃSTWA. WYJEŻDŻA NA CZTERY MIESIĄCE NA MADERĘ. JEST TO PIERWSZY ETAP JEJ NIEUSTANNYCH PODRÓŻY: OD KORFU PO WIELKĄ BRYTANIĘ PRZEZ FRANCJĘ. WSZĘDZIE TAM ROZPACZLIWIE SZUKA SZCZĘŚCIA. CO PEWIEN CZAS WRACA JEDNAK DO WIEDNIA, BY ODWZAJEMNIĆ MĘŻOWI I DZIECIOM MIŁOŚĆ, JAKĄ JEJ OKAZUJĄ.

KAŻDORAZOWA OBECNOŚĆ SISSI ROZJAŚNIA SUROWY DWÓR HABSBURGÓW. BARDZO SZYBKO JEDNAK ELŻBIETA CZUJE SIĘ OSACZONA I ZNOWU WYJEŻDŻA. W CIĄGU ROKU SPĘDZA TYLKO OKOŁO DWÓCH MIESIĘCY W WIEDNIU. JAK SIĘ WYDAJE, UMIE KOCHAĆ FRANCISZKA JÓZEFA JEDYNIE Z DALEKA, GDYŻ WSZYSTKO ICH DZIELIŁ: ON TWARDO STĄPA PO ZIEMI, ONA DOSTRZEGA W KAŻDEJ RZECZY POEZJĘ, ON CHEŁPI SIĘ, ŻE NIGDY W ŻYCIU NIE OTWORZYŁ ŻADNEJ KSIĄŻKI, ONA UWIELBIA HEINEGO I SZEKSPIRA, ON JEST OGRANICZONY, ONA ZAŚ, CIEKAWA WSZYSTKIEGO, FRANCISZEK WYSOKO CENI WYŁĄCZNIE PARADY WOJSKOWE I POLOWANIA, SISSI PISZE POEMATY ELEGIJNE WYRAŻAJĄCE JEJ BÓL ISTNIENIA.
ELŻBIETĘ FASCYNUJE W MAGICZNY SPOSÓB BEZKRESNOŚĆ OCEANU I MARZY O WOLNOŚCI KRĄŻĄCEJ NAD FALAMI MEWY: „JAM MEWA, MNIE NIE TRZYMA ŻADEN BRZEG NI KRAINA …”.
ELŻBIETA WYSZUKUJE DLA SIEBIE OSTOJE, MIEJSCA, GDZIE CZUJE SIĘ WOLNA. NALEŻĄ DO NICH WĘGIERSKI PAŁACYK WĘGIERSKI GÖDÖLLÖ POD BUDAPESZTEM, WILLA HERMESA W WIEDEŃSKIM PARKU LEŚNYM LAINZER TIERGARTEN, A TAKŻE REZYDENCJA ACHILLEION NA GRECKIEJ WYSPIE KORFU, PEŁNA CENNYCH ANTYKÓW WSPANIAŁA WILLA W STYLU POMPEJAŃSKIM, NAZWANA IMIENIEM ULUBIONEGO BOHATERA SISI Z GRECKIEJ MITOLOGII, URZĄDZONA PRZEZ CESARZOWĄ Z WIELKĄ PASJĄ. JEDNAK PO UKOŃCZENIU BUDOWY MIOTANA CORAZ SILNIEJSZYM PRAGNIENIEM USTAWICZNEJ ZMIANY MIEJSCA POBYTU CESARZOWA PRZESTAJE SIĘ INTERESOWAĆ TĄ POSIADŁOŚCIĄ I WYSTAWIA JĄ NA SPRZEDAŻ, KTÓRA DOCHODZI DO SKUTKU JEDNAK DOPIERO PO ŚMIERCI ELŻBIETY.

SISSI LATEM WSTAJE O 5, ZIMĄ O 6 RANO, BIERZE ZIMNĄ KĄPIEL I POZWALA SIĘ MASOWAĆ. JESZCZE PRZED SWOIM SKĄPYM ŚNIADANIEM INTENSYWNIE GIMNASTYKUJE SIĘ. POTEM POZWALA SIĘ CZESAĆ, PISZĄC PRZY TYM LISTY LUB UCZĄC SIĘ WĘGIERSKIEGO. W ZALEŻNOŚCI OD TEGO, CZY CHCE FECHTOWAĆ CZY JEŹDZIĆ KONNO KARZE SIĘ ODPOWIEDNIO UBIERAĆ I UPRAWIA SPORT AŻ DO POŁUDNIA. NA OBIAD PIJE PRZEWAŻNIE ROSÓŁ (WYWAR) MIĘSNY I MLEKO.
PO KRÓTKIEJ PRZEKĄSCE, W TOWARZYSTWIE ULUBIONYCH DAM DWORU, URZĄDZA MARSZE. MA TAKIE TEMPO, ŻE DZIŚ MOGŁABY STARTOWAĆ W DYSCYPLINACH SPORTOWYCH I NIE BYŁABY NAZWANA TYLKO SPACEROWICZKĄ. JEJ ORSZAK PO PROSTU NIE MOŻE JEJ DOGONIĆ!
OKOŁO GODZINY 17 WRACA, ZEZWALA SIĘ PRZEBRAĆ I UCZESAĆ, PRZEZ DWIE GODZINY BAWI SIĘ Z MARIĄ WALERIĄ. POTEM NADCHODZI CZAS NA OBIAD RODZINNY (TAK CZĘSTO, JAK BYŁO TO MOŻLIWE). SISSI JEDNAK CHĘTNIEJ ROZMAWIA Z IDĄ FERENCZY, ULUBIONĄ DAMĄ DWORU I PRZYJACIÓŁKĄ, KTÓRA TEŻ PRZYGOTOWUJE SISSI DO SPANIA. PRZED TYM JEDNAK IDZIE NAKARMIĆ SWOJE ULUBIONE KONIE.

NA PRZEŁOMIE LAT 70. I 80. ROZKWITA PRZYJAŹŃ POMIĘDZY NIĄ A LUDWIKIEM II, KRÓLEM BAWARII – JEJ BLISKIM KUZYNEM. LUDWIK, PRZEZ WSPÓŁCZESNYCH UWAŻANY ZA SZALONEGO, W RZECZYWISTOŚCI JEDNAK MARZYCIELSKI I WRAŻLIWY, JEST JEDNYM Z NIELICZNYCH PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ ELŻBIETY. OBOJE CZUJĄ SIĘ WYOBCOWANI I NIEZROZUMIANI. OBOJE NIENAWIDZĄ DWORSKIEGO BLICHTRU I KONWENANSU. KOCHAJĄ SZTUKĘ, POEZJĘ. MIĘDZY KRÓLEM BAWARII A CESARZOWĄ ISTNIEJE POWINOWACTWO DUSZ. CO DO POSTACI LUDWIKA – ISTNIEJE WIELE NIEDOMÓWIEŃ. JEDNI TWIERDZĄ, ŻE BYŁ PLATONICZNIE ZAKOCHANY W SISSI. INNI, ŻE BYŁ HOMOSEKSUALISTĄ, ZAKOCHANYM W RYSZARDZIE WAGNERZE. Z TEGO TEŻ POWODU MIAŁ ZERWAĆ ZARĘCZYNY Z SIOSTRĄ SISSI, SOPHIĄ WITTELSBACH. ELŻBIETA CIĘŻKO PRZEŻYJE ŚMIERĆ LUDWIKA W 1886 ROKU. BĘDĄC PEWNĄ, ŻE POPEŁNIŁ SAMOBÓJSTWO, JEDNOCZEŚNIE PODEJRZEWAJĄC, ŻE DOPROWADZIŁ DO TEGO KSIĄŻĘ REGENT LUITPOLD I JEGO LUDZIE (LUITPOLD BYŁ OJCEM MĘŻA JEJ CÓRKI, GISELI).

SISSI, KTÓREJ NIEOBCA JEST METAFIZYKA, WIERZY, ŻE NAD JEJ RODZINĄ WISI KLĄTWA. ŻADNA Z JEJ SIÓSTR NIE ZAZNAŁA SZCZĘŚCIA W MAŁŻEŃSTWIE. SIOSTRA SOPHIE ZGINĘŁA W WYNIKU POŻARU W PARYŻU W 1897 ROKU. KLĄTWA RODU WITTELSBACHÓW SPRAWIŁA, ŻE WE WSZELKICH NIEPOWODZENIACH SWOICH DZIECI, A TAKŻE W SAMOBÓJCZEJ ŚMIERCI JEDYNEGO SYNA DOPATRUJE SIĘ ZAWSZE SWOJEJ WINY. DLA ELŻBIETY ŚMIERĆ LUDWIKA RÓWNIEŻ BYŁA WYNIKIEM OWEJ KLĄTWY.
MAJĄC 50 LAT ZAPISUJE: „BYĆ MOŻE BĘDĘ WTEDY CHODZIŁA CIĄGLE ZAWOALOWANA, ABY NAJBLIŻSZE OTOCZENIE NIGDY WIĘCEJ NIE UJRZAŁO MOJEJ TWARZY.“ DO ŻAŁOBNYCH SUKNI ELŻBIETA ZAKŁADA ŻAŁOBNĄ BIŻUTERIĘ Z CZARNYCH SZKLANYCH PEREŁ I GAGATU. ZWYCZAJOWO W OKRESIE ŻAŁOBY NIE NOSZONO BIŻUTERII Z KOSZTOWNYMI KAMIENIAMI, ABY PROSTOTA MATERIAŁU PODKREŚLAŁA POWŚCIĄGLIWY CHARAKTER STROJU I OZDÓB.
CESARZOWA ZUPEŁNIE ODSUWA SIĘ OD SWEGO MĘŻA. DRĘCZĄ JĄ JEDNAK WYRZUTY SUMIENIA, ŻE POZBAWIA CESARZA KOBIECEGO TOWARZYSTWA, DLATEGO SAMA INICJUJE JEGO SPOTKANIE Z KATARZYNĄ SCHRATT, AKTORKĄ WIEDEŃSKĄ, KTÓRA ZOSTAŁA TOWARZYSZKĄ ŻYCIA FRANCISZKA JÓZEFA DO KOŃCA JEGO DNI. PODOBNO SISSI CZYNEM TYM BARDZO ZRANIŁA FRANCISZKA, BO OSTATECZNIE PRZEKREŚLIŁA MOŻLIWOŚĆ BYTOWANIA ICH ZWIĄZKU I WSZELKIE NADZIEJE NADAL KOCHAJĄCEGO CESARZA (KTÓRY JEDNAKŻE MIAŁ TEŻ NIE STRONIĆ OD KOCHANEK – PONOĆ).
„CÓŻ UCZYNIŁBYM BEZ CIEBIE, DOBRY ANIELE MEGO ŻYCIA? (…) BŁAGAM CIĘ, DBAJ O SWOJE ZDROWIE I O SIEBIE (…) MÓJ DROGI ANIELE! (…) DBAJ O SIEBIE! NIE MOGĘ WYRAZIĆ TEGO, JAK BARDZO ZA TOBĄ TĘSKNIĘ I LĘKAM SIĘ O CIEBIE. TWOJA OKROPNA DROGA ŻYCIA MARTWI MNIE I DOPROWADZA DO SZALEŃSTWA, PONIEWAŻ TO ZNISZCZY TWOJE ZDROWIE. BŁAGAM CIĘ, ZANIECHAJ TEGO!” – PISAŁ W SWYCH LISTACH NA PRZESTRZENI LAT.
W OSTATNICH LATACH ŻYCIA, SISSI POZOSTAŁA OSAMOTNIONA.
TRAGICZNIE ZGINĄŁ JEJ UKOCHANY JEDYNY SYN RUDOLF (1889), UMARŁA JEJ MATKA (1892), OJCIEC (1888), SIOSTRA HELENA (1890), SOPHIE – W TRAGICZNYM POŻARZE (1897), NAJMŁODSZY BRAT MAXIMILIAN EMMANUEL (1893), GYULA ANDRASSY (1890), LUDWIK II (1886), WILLIAM GEORGE „BAY” MIDDLETON (1892).
W 1890 ROKU JEJ UKOCHANA MARIA WALERIA ZAKŁADA WŁASNĄ (LICZNĄ) RODZINĘ. MĄŻ POZOSTAJE W „DOBRYCH RĘKACH” PANI SCHRATT (PODOBNO BYŁY DOBRYMI ZNAJOMYMI; PO ŚMIERCI SISSI KATHARINA POWIEDZIAŁA: „ONA BYŁA MOIM NAJSZLACHETNIEJSZYM I NAJMILSZYM PRZYJACIELEM”).
CHYBA JEDNAK NIE ZDAJE SOBIE SPRAWY Z TEGO, JAKIM PREZENTEM BYŁABY DLA NIEGO WŁAŚNIE JEJ OBECNOŚĆ W WIEDNIU…
BLASK URODY ELŻBIETY GAŚNIE, ONA SAMA MÓWI O SOBIE „MUMIA” I SKRYWA WYCHUDŁĄ, POMARSZCZONĄ TWARZ ZA WACHLARZEM. GŁĘBOKI SMUTEK UNOSZĄCY SIĘ NAD ELŻBIETĄ SPRAWIA, ŻE FRANCISZEK JÓZEF, KTÓREGO MIŁOŚĆ DO ŻONY NIGDY NIE UMARŁA, ZWRACA SIĘ DO NIEJ „SŁOWAMI NAJGŁĘBSZEJ TROSKI”.

DO KOŃCA ŻYCIA POZOSTAJE W ŻAŁOBIE I NIE PRZESTAJE OBARCZAĆ SIĘ WINĄ ZA WYDARZENIA W MAYERLING. OD ROKU 1889 PRZESTAJE BYWAĆ W WIEDNIU. PODRÓŻAMI PRÓBUJE ZAGŁUSZYĆ MELANCHOLIĘ I SAMOTNOŚĆ. POD KONIEC ŻYCIA NIE POZAWALA SIĘ FOTOGRAFOWAĆ ANI PORTRETOWAĆ. STRONI OD LUDZI, A JEŚLI POJAWIA SIĘ W TŁUMIE, TO ZAWSZE Z ZASŁONIĘTĄ TWARZĄ.
ELŻBIETA, KTÓRA NIE CHCE PRZYJĄĆ DO WIADOMOŚCI ŚMIERCI SWOJEGO JEDYNEGO SYNA, NIE UCZESTNICZY W CEREMONII POGRZEBOWEJ. TRZY DNI PÓŹNIEJ SCHODZI DO KRYPTY KOŚCIOŁA KAPUCYNÓW, GDZIE SPOCZYWA JEGO CIAŁO. I TAM PRZED TRUMNĄ WYKRZYKUJE: „RUDOLFIE! RUDOLFIE!” SISSI WYRUSZA W KOLEJNĄ DALEKĄ PODRÓŻ.
NAJPIERW JEDZIE DO RODZINNEJ BAWARII, ALE DŁUGO TAM NIE WYTRZYMUJE. CZUJE, ŻE MUSI POJECHAĆ GDZIEŚ DALEKO, NAD MORZE. NA PIERWSZEJ WYCIECZCE CESARZOWA I JEJ ŚWITA NATRAFIA NA STRASZLIWĄ WICHURĘ I SZTORM. NIEMAL CUDEM OCALAJĄ. „WSZYSTKO, CO MOGĘ POWIEDZIEĆ O TEJ WYCIECZCE TO TO, ŻE BYŁO TO PRZERAŻAJĄCE” – STWIERDZA HRABINA FESTETICS. ALE ELŻBIETA JEST URZECZONA POTWORNYM NIEBEZPIECZEŃSTWEM. NIE STRASZNA JEJ JEST ŚMIERĆ. WRĘCZ JEJ PRAGNIE.
ZMIENIA CZĘSTO MIEJSCA POBYTU, SPĘDZA DŁUGIE GODZINY NA SPACERACH WŚRÓD PÓL I W GÓRACH, Z DALA OD MIAST I LUDZI. NIE OBAWIA SIĘ ANI NIEPOGODY, ANI ZAMACHOWCÓW. NIE POZWALA SOBIE TOWARZYSZYĆ, CO NIEPOKOI DAMY DWORU I GWARDZISTÓW. CESARZ WYRAŻA BOWIEM STANOWCZE ŻĄDANIE BEZWZGLĘDNEGO DBANIA O JEJ BEZPIECZEŃSTWO.
NIEKTÓRE JEJ POPISY WSKAZUJĄ NA MOŻLIWOŚĆ POSŁUGIWANIA SIĘ PSYCHOKINEZĄ (ZDOLNOŚĆ DO PSYCHICZNEGO, NIEŚWIADOMEGO LUB ŚWIADOMEGO ODDZIAŁYWANIA NA MATERIĘ NIEOŻYWIONĄ, WPŁYWAJĄCEGO NA POŁOŻENIE LUB KSZTAŁT PRZEDMIOTÓW; ROZBIJANIE, ODKSZTAŁCANIE, PRZEMIESZCZANIE) – CO PÓŹNIEJ OPISAŁA JEJ CÓRKA KSIĘŻNICZKA MARIA WALERIA W SWYM PAMIĘTNIKU, NA POCZĄTKU ROKU 1892. POSIADAŁA NIEZWYKŁE, MAGICZNE I BARDZO SUGESTYWNE OCZY, KTÓRE PODOBNO ZAUROCZYŁY FRANCISZKA JÓZEFA I OSTATECZNIE PRZEKONAŁY GO DO UTWORZENIA AUSTRO-WĘGIER. OCZY TE ZACHWYCAŁY JUŻ WSPÓŁCZESNYCH, KTÓRZY NIE MOGLI OPRZEĆ SIĘ ICH MOCY…
WIDZĘ CZŁOWIEKA URODZONEGO PRZEZ KOBIETĘ ŻYJĄCĄ,
JAK ZAKONNICA, KTÓREGO OJCIEC STRACI PRZY POMOCY BRONI.
W AUSTRII WSZYSTKO ZOSTANIE POKRYTE MILCZENIEM.
DO SIEBIE STRZELI KULĄ W GŁOWĘ, ZABIWSZY KOCHANKĘ.
(NOSTRADAMUS, CEN. VIII, 79)
ZNANY POLSKI ASTROLOG I EZOTERYK DR LESZEK SZUMAN (1903-1987) ZE SZCZECINA W SWEJ PRACY „ASTROLOGIA I POLITYKA” (WARSZAWA, 1981, 1992) PISZE, ŻE Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ RZECZ DOTYCZY TRAGEDII W PODWIEDEŃSKIM ZAMECZKU MYŚLIWSKIM MAYERLING, GDZIE W DNIU 30 STYCZNIA 1889 ROKU DOSZŁO DO ZAGADKOWEJ TRAGEDII.
NA ILE JEDNAK MOŻEMY UFAĆ PRZEPOWIEDNI? PODOBNO ŚMIERĆ SYNA BYŁA DLA CESARZA OGROMNYM SZOKIEM. CZY UMIAŁBY TAK GRAĆ? INNA WERSJA MÓWI O MORDERSTWIE PRZEZ PRZECIWNIKÓW CESARZA I MONARCHII (RUDOLF MIAŁ ODMÓWIC SPISKU PRZECIW OJCU), O TRAGICZNIE ZAKOŃCZONEJ GWAŁTOWNEJ KŁÓTNI KOCHANKÓW, A TA NAJBARDZIEJ POPULARNA I OFICJALNA, MÓWI O PODWÓJNYM SAMOBÓJSTWIE DO SZALEŃSTWA ZAFASCYNOWANEJ NASTĘPCĄ TRONU MARII VETSERY I NIESTABILNIE PSYCHICZNEGO RUDOLFA, BYĆ MOŻE SPOWODOWANYM ŻĄDANIEM OJCA O ZAKOŃCZENIU ROMANSU…
JESTEŚMY GENEWA, 10 PAŹDZIERNIKA 1898 ROKU, SOBOTA, GODZINA 12:30.

Z WESTYBULU HOTELU „BEAU RIVAGE” WYCHODZĄ DWIE DAMY, Z KTÓRYCH JEDNA JEST UBRANA W GĘSTY KIR. OBYDWIE KOBIETY PRZECHODZĄ OBOK GNĄCEGO SIĘ PRZED NIMI W PAS WYGALOWANEGO MĘŻCZYZNY, ZNAJDUJĄ SIĘ NA ULICY I UDAJĄ SIĘ W KIERUNKU STATKU, KTÓRY STOI PRZY MOLO JEZIORA GENEWSKIEGO.
W TEJ SAMEJ CHWILI, UMUNDUROWANY MĘŻCZYZNA Z OBSŁUGI HOTELU ZAUWAŻA MŁODEGO CZŁOWIEKA Z WIELKIMI CZARNYMI WĄSAMI, KTÓRY WYBIEGA Z ZAUŁKA I GNA W STRONĘ KOBIET. DOPADŁSZY DO NICH PCHNIE OSTRYM PILNIKIEM KOBIETĘ W CZERNI. CIOS POWALA JĄ NA ZIEMIĘ. POTEM ŚWIADKOWIE ZEZNAJĄ, ŻE CZŁOWIEK ÓW SZYBKO ODDALIŁ SIĘ BIEGIEM W GŁĄB ULICY. ZBIEGAJĄ SIĘ LUDZIE, KTOŚ POMAGA CZARNEJ DAMIE WSTAĆ.
- CZY WASZA WYSOKOŚĆ MA BÓLE?
- ALEŻ NIE, NIC MI NIE JEST, NIC SIĘ NIE STAŁO!
- WASZA WYSOKOŚĆ JEST WYSTRASZONA?
- TAK, JUŻ WYSTRASZONA! DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM…
OBIE DAMY WSIADAJĄ NA STATEK, KTÓRY O GODZINIE 12:35 DAJE SYGNAŁ SYRENĄ I ODPŁYWA.
- CZEGO CHCIAŁ TEN OKROPNY CZŁOWIEK?
- NIE WIEM, WASZA WYSOKOŚĆ, TO MUSI BYĆ PODŁY CZŁOWIEK…
CZY WASZEJ WYSOKOŚCI NA PEWNO NIC NIE JEST?
- NIE, NIE… MOŻE CHCIAŁ UKRAŚĆ MI ZEGAREK… NIE JESTEM JESZCZE BARDZO BLADA?
- TAK, WASZA WYSOKOŚĆ, CZY COŚ JESZCZE JĄ BOLI?
- CHYBA MOJA KLATKA PIERSIOWA… BOLI…
SISSI PRZYCISKAJĄC DŁONIE DO LEWEJ STRONY KLATKI PIERSIOWEJ OSUWA SIĘ PONOWNIE BEZWŁADNIE NA POKŁAD. DRUGA DAMA WZYWA POMOCY. KAPITAN ROUX ZAWRACA STATEK DO BRZEGU, WZYWAJĄ LEKARZA. KTOŚ POMAGA ROZPIĄĆ JEJ UBRANIE, KTOŚ PODAJE ETER…
CESARZOWA NA CHWILĘ OTWIERA OCZY, UŚMIECHA SIĘ I PYTA: „CO SIĘ WŁAŚCIWIE STAŁO?”
- WASZA WYSOKOŚĆ ZASŁABŁA. ALE TERAZ JEST LEPIEJ, PRAWDA?
CESARZOWA ZAMYKA OCZY I ZNÓW OPADA.
JAKAŚ KOBIETA ROZPINA JEJ UBRANIE I WIDZI NA STANIKU CZERWONĄ PLAMĘ.
DRUGA DAMA KRZYCZY PRZERAŹLIWIE: KREW! NA BOGA! – ON ZABIŁ MADAME! I HRABINA SZATARYI ZANIM TRACI PRZYTOMNOŚĆ Z EMOCJI, ZDĄŻA JESZCZE KRZYKNĄĆ: ZABITO CESARZOWĄ AUSTRII!!!
DAMĘ ODNOSZĄ DO JEJ POKOJU W HOTELU. BIAŁA TWARZ, ZAMKNIĘTE OCZY I OKROPNY DŹWIĘK RZĘŻENIA UMIERAJĄCEJ CESARZOWEJ ROZDZIERAJĄ SERCA TOWARZYSZĄCYCH DAM.
- CZY JEST JESZCZE NADZIEJA, DOKTORZE?
- NIE, MADAM, ŻADNEJ NADZIEI.
- ACH, MOŻE JEDNAK! PROSZĘ JĄ DOKŁADNIE ZBADAĆ I PRZYWRÓCIĆ DO ŻYCIA!
KAPŁAN UDZIELA JEJ ODPUSZCZENIA GRZECHÓW, DAMY MILKNĄ. NIE NIE MA JUŻ KRWI.
SPOKOJNA I MŁODZIEŃCZA, CICHA, LEKKA, DELIKATNA I PEŁNA WDZIĘKU, Z UŚMIECHEM NA TWARZY – TAKA WŁAŚNIE SISSI OPUSZCZA TEN ŚWIAT.
LUIGI LUCHENI, ZABÓJCA CESARZOWEJ, JAK PÓŹNIEJ MÓWIŁ CHCIAŁ PO PROSTU ZABIĆ JAKIEGOŚ WŁADCĘ, NIEWAŻNE JAKIEGO. PIERWOTNIE MIAŁ ZABIĆ KSIĘCIA ORLEANU, ALE Z RACJI TEGO, ŻE NAGLE ZREZYGNOWAŁ Z WYJAZDU, POSTANOWIŁ ZABIĆ CESARZOWĄ AUSTRII, O KTÓREJ POBYCIE W GENEWIE PRZECZYTAŁ W JEDNEJ Z GAZET. W TRAKCIE POBYTU W WIĘZIENIU POPEŁNIŁ SAMOBÓJSTWO.
PRAGNIENIE SISSI, WYRAŻONE TUŻ PO ŚMIERCI SYNA, ZOSTAŁO SPEŁNIONE:
„JA TAKŻE CHCIAŁABYM UMRZEĆ OD MALEŃKIEJ RANKI W SERCU, PRZEZ KTÓRĄ MOJA DUSZA MOGŁABY ULECIEĆ. I CHCIAŁABYM, BY STAŁO SIĘ TO DALEKO OD TYCH, KTÓRYCH KOCHAM”.
ZABÓJSTWO ELŻBIETY Z RĄK WŁOSKIEGO ANARCHISTY PRZERWAŁO ŻYCIE, KTÓRE JUŻ WCZEŚNIEJ UTRACIŁO SENS. „CO SIĘ ZE MNĄ TERAZ STAŁO?” – BRZMIAŁY JEJ OSTATNIE SŁOWA. TEN CICHY OKRZYK POJAWIA SIĘ NA PODOBIEŃSTWO POSĘPNEGO ZNAKU ZAPYTANIA JAKO ZAKOŃCZENIE BIOGRAFII TEJ „OSOBLIWEJ KOBIETY”, KTÓRA CIERPIAŁA PRZEZ CAŁE ŻYCIE TYLKO DLATEGO, ŻE NA SWEJ DRODZE NAPOTKAŁA CESARZA. ALBO RACZEJ DLATEGO, ŻE NIE CHCIAŁA TEGO ZAAKCEPTOWAĆ, PRZYJĄĆ NA SWE BARKI CIĘŻARU, JAKI WINIEN SPOCZYWAĆ NA CESARZOWEJ AUSTRII.
KIEDY FRANCISZEK JÓZEF OTRZYMAŁ WIADOMOŚĆ O ŚMIERCI ŻONY (JESZCZE TEGO SAMEGO DNIA WIECZOREM), BYŁ PRZY TYM OBECNY HRABIA PAAR, KTÓRY OPOWIEDZIAŁ NASTĘPNIE MARGUTTIEMU, ŻE CESARZ, „W OGÓLE NIE PANUJĄC NAD SOBĄ”, WYJĄKAŁ:
„NIKT NIE WIE, JAK BARDZO SIĘ KOCHALIŚMY!”.
KETTERL Z KOLEI TWIERDZI, ŻE USŁYSZAŁ SŁOWA: „NIKT NIE WIE, JAK WIELE ZNACZYŁA DLA MNIE TA KOBIETA!”.
MIAŁ TEŻ POWIEDZIEĆ, SIEDZĄC PRZY BIURKU, PŁACZĄC I OPIERAJĄC GŁOWĘ NA RĘKACH:
„BYŁA TO WYJĄTKOWA KOBIETA, CHLUBA MOJEGO TRONU I ŻYCIA” ORAZ: „NIC NIE ZOSTAŁO MI OSZCZĘDZONE!”.
FRANCISZEK JÓZEF, JAK ZANOTOWAŁA WALERIA, WPRAWDZIE PŁAKAŁ, ALE „NIE STRACIŁ RÓWNOWAGI I WKRÓTCE SIĘ USPOKOIŁ, TAK JAK WTEDY, PO ŚMIERCI RUDOLFA. [...] PRACOWAŁ NIEPRZERWANIE PRZEZ TE WSZYSTKIE DNI, SAM WSZYSTKO USTALAŁ, WSZYSTKO, CO DOTYCZYŁO PRZEBIEGU UROCZYSTOŚCI WEDŁUG UTARTEGO CEREMONIAŁU”.
ELŻBIETĘ POCHOWANO OBOK SYNA RUDOLFA, W CESARSKIEJ KRYPCIE WIEDEŃSKIEGO KOŚCIOŁA KAPUCYNÓW.
NA JEJ TRUMNĘ POŁOŻONO MNÓSTWO NAJPIĘKNIEJSZYCH ORCHIDEI, KTÓRE PODZIWIAŁA JESZCZE KILKA DNI WCZEŚNIEJ…
CESARZ I DZIECI BYLI W GŁĘBOKIEJ ŻAŁOBIE. DAMY DWORU BYŁY ZROZPACZONE.
„Z NIĄ WSZYSTKO STRACIŁAM – MĘŻA, DZIECI, RODZINĘ, SZCZĘŚCIE, MOJA DROGA KRÓLOWA BYŁA DLA MNIE WSZYSTKIM!” – IDA FERENCZY.
„DŁUGO, DŁUGO BĘDZIEMY NOSIĆ JEJ DUSZĘ W NASZYCH SERCACH. TEGO NAM NIKT NIE ZABIERZE, TO JEST NASZ KLEJNOT”.
JAK NAPISAŁ NAOCZNY ŚWIADEK JEJ POGRZEBU, HRABIA ERYK KIELMANNSEGG:
„NIEWIELE ŁEZ WYLANO NAD NIĄ”. WIEDEŃ NIE SMUCIŁ SIĘ PO ŚMIERCI SWOJEJ NIEZROZUMIANEJ CESARZOWEJ.
JEDNAK ŻAŁOBA POGRĄŻYŁA CAŁY KRAJ W OGROMNYM SMUTKU.
ZWŁASZCZA WĘGRZY BARDZO UBOLEWALI NAD JEJ ŚMIERCIĄ. NIE BYŁO OKNA Z NIEWYWIESZONĄ CZARNĄ FLAGĄ, NIE BYŁO CZŁOWIEKA NIEZAWODZĄCEGO NAD ŚMIERCIĄ UKOCHANEJ ELŻBIETY…
DO DZIŚ – NAJCZĘŚCIEJ NADAWANYM IMIENIEM ŻEŃSKIM NA WĘGRZECH JEST ELŻBIETA, DO DZIŚ PRZED JEJ POMNIKAMI I NA JEJ TRUMNIE POJAWIAJĄ SIĘ ŚWIEŻE KWIATY…

6 komentarzy:

  1. fajny blog będe tu zaglądać zapraszam na mój williamandkateblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. swietny ,,duzo sie dowiedziałam ,czytałam jednym tchem ,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , ale po co nam kolejny blog o Kate jak sa juz 2 czy o Mary i Victori ty moze ich niec znasz dam ci potem linki wiec po co ci problemy bo beda mowic ze je kopjuje zrob tem blog o marie madleine letizi charlene bo o nich jak masz potencjl pisz o innych nie rozkazuje ci wiedz o tym :) pisz np o nowych wiesciach w sprawie ciazy kate czy nowe zdjecia estelle jesli je lubisz zrob jak chcesz tu masz blogi o kate i williamie ksieznakate.blogspot.com williamandkateblog.blogspot.com blog o mary chyb znasz bo wspominals a tu blog o victori ksiezniczkavictoria.blogspot.com pozdrawim ;) zastanow sie :p

      Usuń
    2. racja chcemy blog o Leztizi i Charlene tak ja lubie ale nikt o niej nie pisze pisz o Marie nie ma sensu dublowac innych blogow a potem pretnsje ze kopjujesz od nich dobrabra rada!

      Usuń
    3. KAZDY Z NICH JEST INNY ,,I DLA CZYTAJACYCH CZYM, WIECEJ TO LEPIEJ

      Usuń
    4. na zadnym nie ma tyle fajnych informacji i tyle do czytania

      Usuń