niedziela, 30 grudnia 2012

Magiczne oczy cesarzowej i stosunek do bycia nią.


Dziś kolejny raz pragnę przybliżyć Wam postać cesarzowej Elżbiety. Tym razem skupię się na Jej "magicznych" oczach i psychokinezie, złych znakach jakie pojawiły się w dniu ślubu, jak także o stosunku cesarzowej do objętego stanowiska i cesarza.



Cesarzowa Austrii i królowa Węgier – Elżbieta, którą  wiele ludzi zna i nazywa Sisi . 16 sierpnia 1853 spotkała się pierwszy raz z Franciszkiem  Józefem- władcą imperium austrowęgierskiego, który powiedział
„ Oczy Sissi dosłownie urzekły mnie…”- tak więc dwudziestoczteroletni Franciszek – Józef I zakochał się w szesnastolatce. Bardzo spodobało mu się jej spojrzenie i prawdopodobnie ożenił się z nią bo zaczarowały go jej magiczne oczy. Następnie odbył się huczny ślub oraz z życie, które wydawało się jakby było z bajki.

Na  filmach oczy widać  wyraźnie – i Romy Schneider i Ava Gardner podkreślały je przy pomocy odpowiedniego makijażu. Dzisiejsi badacze twierdzą, że oczy te miały paranormalne właściwości, co stanowi jedną z największych tajemnic jej życia. Wszyscy ówcześni biografowie Sissi unisono punktują ten szczegół jej urody – „magiczne oczy”, „cudowne oczy”, „magnetyczne oczy”… Ciemne, niezgłębione. Dwa portrety Elżbiety: Antona Romaka z 1884 roku i Fridricha von Kaulbacha z 1898 roku ukazują cesarzową jako 47- i 60-letnią damę, która na obu płótnach ma niewiarygodnie sugestywne, wprost magiczne spojrzenie swych czarnych oczu. Pisze tak o tym psychiatra dr Frank P. Jones w swej książce „Magic Eyes” (Nowy Jork, 1994):

Cesarza doprawdy oczarowały żywe oczy Sissi, od czasu, kiedy je ujrzał po raz pierwszy w 1853 roku, aż do śmierci. Czy była to tylko miłość? Czy były w to wplątane jakieś inne, nieziemskie, paranormalne siły, niewyjaśnione do dziś dnia?
Sprawa hipnotyzerskich właściwości oczu Elżbiety nie dawała spokoju także jej współczesnym. Podobnie pisał o niej słynny kompozytor węgierski Ferenc List (1811-1866) w liście do swego przyjaciela Karoly’ego:

Jej oczy mnie fascynują, dosłownie mnie inspirują do niezliczonych muzycznych pomysłów i wariacji. Kiedykolwiek cesarzowa na mnie spojrzy, czuję się jak zahipnotyzowany…
Hmmm… – jeżeli idzie o Lista, to mówiło się, że tylko diabeł mógł skomponować jego arcydzieła…

Austriacki arcyksiążę i marszałek polny Albrecht, cesarski najbliższy doradca i bohater bitwy z Włochami pod Custozzą w roku 1866, w swych memuarach napisał tak:

Nie mogłem się w żaden sposób obronić przed spojrzeniem jej oczu. Kiedy w jej obecności chciałem zaoponować, to nie mogłem spojrzeć w jej oczy, bo z mego oporu nie byłoby niczego. Ta kobieta była obdarzona nieprawdopodobna siłą duchową, która przejawiała się obezwładniającym spojrzeniem jej magicznych oczu…

Czymś takim dysponowała rosyjska władczyni, szczecinianka – Sophia Augusta Anhalt-Zerbst znana potem jako Katarzyna II, złowroga caryca Rosji…
Pewien major o nazwisku High, który towarzyszył jej w Anglii, tak opisał swe wrażenia z jej wyczynów w szkółce jeździeckiej:

Cesarzowa nie bała się wsiąść na żadnego, nawet najdzikszego konia. Ostrzegaliśmy ją przed ich dzikością, ale na próżno. Ona zawsze postawiła na swoim. Po prostu patrzyła koniowi w oczy, pogłaskała czy poklepała po szyi czy pysku – a koń miękł jak wosk. Kogoś innego by skopał czy pogryzł, jej nie odważył się uczynić krzywdy. Jej wzrok miał magiczna siłę, która działała nie tylko na zwierzęta.

I tak dalej, i temu podobnie… Świadectwa te można mnożyć, a wszystkie wskazują na to, że cesarzowa dysponowała ogromną mocą sugestii, która umożliwiała jej osiąganie wielu celów. I kto wie, czy to właśnie ona, a nie Franciszek – Józef  I  n a p r a w d ę rządziła imperium…

Niektóre jej popisy wskazywały także na możliwość posługiwania się psychokinezą – co opisała jej córka księżniczka Maria Waleria w swym pamiętniku, na początku roku 1892.


Wszyscy ówcześni biografowie Sissi unisono punktują ten szczegół jej urody – „magiczne oczy”, „cudowne oczy”, „magnetyczne oczy”… Ciemne, niezgłębione. Dwa portrety Elżbiety: Antona Romaka z 1884 roku i Fridricha von Kaulbacha z 1898 roku ukazują cesarzową jako 47- i 60-letnią damę, która na obu płótnach ma niewiarygodnie sugestywne, wprost magiczne spojrzenie swych czarnych oczu. Pisze tak o tym psychiatra dr Frank P. Jones w swej książce „Magic Eyes” (Nowy Jork, 1994):

„Cesarza doprawdy oczarowały żywe oczy Sissi, od czasu, kiedy je ujrzał po raz pierwszy w 1853 roku, aż do śmierci. Czy była to tylko miłość? Czy były w to wplątane jakieś inne, nieziemskie, paranormalne siły, niewyjaśnione do dziś dnia?”




Już przed ślubem i w owym dniu pojawiły się złe znaki, zwiastujące nieszczęścia. Wg przekazów tego dnia szabla (Franciszka?) o mało co nie wypadła mu z ręki, a diadem Sissi zaczepił się o drzwi karocy i ledwie nie upadł. Czekający na nią progu pałacu cesarskiego Schönbrunn Franciszek Józef gwałtownie pobladł. Być może już wtedy przestraszył się…? Bowiem to jeszcze nie wszystko. Przed ślubem piękna diamentowa tiara („gwiazdy cesarzowej Sissi” widoczne na jednym z najsłynniejszych portretów, możesz je zobaczyć w owalu po prawej stronie bloga), prezent ślubny od Franciszka, upuściła była cesarzowa i ciotka młodej pary Karolina Augusta (która chciała obejrzeć prezenty ślubne) – i… stłukła! Tiara została szybko zreperowana, nie pozostał żaden ślad nieszczęśliwego wypadku, o którym Sissi nigdy się nie dowiedziała…
Elżbieta była ostrzegana o nadchodzącej tragedii przez stado dużych białych ptaków krążących z krzykiem po niebie. Widziano je podobno przed podwójnym samobójstwem księcia Rudolfa Habsburga i jego kochanki, w Mayerlingu w 1889 r.
Cesarz Franciszek Józef I widział podobno białe ptaki w przeddzień zamordowania w Genewie jego żony, cesarzowej Elżbiety. Złowieszcze ptaki pojawiły się też przed śmiercią arcyksięcia Ferdynanda, zastrzelonego w 1914 r. w Sarajewie, co było bezpośrednią przyczyną wybuchu I wojny światowej.


Widzę człowieka urodzonego przez kobietę żyjącą,

Jak zakonnica, którego ojciec straci przy pomocy broni.

W Austrii wszystko zostanie pokryte milczeniem.

Do siebie strzeli kulą w głowę, zabiwszy kochankę.

(Nostradamus, Cen. VIII, 79)


Znany polski astrolog i ezoteryk dr Leszek Szuman (1903-1987) ze Szczecina w swej pracy „Astrologia i polityka” (Warszawa, 1981, 1992) pisze, że z całą pewnością rzecz dotyczy tragedii w podwiedeńskim zameczku myśliwskim Mayerling, gdzie w dniu 30 stycznia 1889 roku doszło do zagadkowej tragedii.

Na ile jednak możemy ufać przepowiedni? Podobno śmierć syna była dla cesarza ogromnym szokiem. Czy umiałby tak grać? Inna wersja mówi o morderstwie przez przeciwników cesarza i monarchii (Rudolf miał odmówić spisku przeciw ojcu), o tragicznie zakończonej gwałtownej kłótni kochanków, a ta najbardziej popularna i oficjalna, mówi o podwójnym samobójstwie do szaleństwa zafascynowanej następcą tronu Marii Vetsery i niestabilnie psychicznego Rudolfa, być może spowodowanym żądaniem ojca o zakończeniu romansu…



Podobno również – biała dama przepowiadała nadchodzącą śmierć poszczególnym Habsburgom. Tak też miało stać się w przypadku Sissi, która wychodząc z hotelu feralnego dnia była jakby nieobecna, niespokojna i obawiała się wyjść. Opisała to jedna z dam dworu, Ida Ferenczy. Cesarzowa wierzyła, że nad Jej rodziną ciąży klątwa, ani ona ani jej siostry nie zaznały szczęścia w miłości, także Jej matka poślubiając księcia Maximiliana który notorycznie zdradzał księżną Ludwikę.




Z perspektywy czasu Elżbieta napisała:

 „Małżeństwo to niedorzeczna instytucja. Piętnastoletnie dziecko zostaje sprzedane i składa przysięgę, której znaczenia nie rozumie, a potem żałuje tego kroku przez rzydzieści lat lub dłużej, nie mogąc się już z tego wycofać„.

Elżbieta, która wychowała się w warunkach niemal mieszczańskich, a edukację dworską odebrała zaledwie szczątkową, musiała w miesiącach poprzedzających ślub wiele się jeszcze nauczyć. Nadrabiała swoją znajomość protokołu dworskiego, tańców, historii Austrii i języków obcych. Im bliższy był dzień ślubu, 24 kwietnia 1854 roku, tym większy lęk ogarniał Elżbietę przed tym, co oczekiwało ją w odległym Wiedniu.

 „Tak gorąco kocham cesarza -wyznała latem 1853 roku. – Gdyby tylko nie był cesarzem!”

Znacznie później ta „cesarzowa mimo woli”,która przerodziła się w republikankę, oświadczyła:

 „Bycie cesarzem to tak czy inaczej sprawa, której należy właściwie położyć kres!”.

 Ze względu na napiętą sytuację międzynarodową młodzi musieli zrezygnować z miodowego miesiąca. Franciszek Józef zajmował się do późnych godzin nocnych sprawami państwowymi, podczas gdy Sissi,ulegając tęsknocie za domem, opłakiwała swój los. Już dwa tygodnie po ślubie napisała wiersz:



„Och,czemuś tę ścieżkę opuściłam,

co ku wolności wiodła mnie!

Och, czemuż na drogę zabłądziłam,

która nic tylko marność dać mi chce!

Zbudziłam się w więziennym lochu,

dłonie spętano mocno mi.

Tęsknota rośnie krok po kroku,

a wolność - mnie o niej już tylko śnić!

Zbudziłam się jak ze snu złego,

co władcą stał się duszy mej.

Daremnie boleję nad ułudą,

przez którą – o, wolności – brak mi cię!”.


Mimo gorącego wzajemnego uczucia związek Franciszka Józefa i Elżbiety już po upływie
krótkiego czasu można nazwać katastrofą. Od pierwszej chwili Elżbieta czuła się w Wiedniu
nieswojo,sztywny ceremoniał dworu, pielęgnowany przez jej teściową, stanowił dla niej
duszące jarzmo. W oczach Zofii Sissi zupełnie nieprzygotowana wpadła w wir obcego jej
świata, była miłym, choć głupiutkim i niezdarnym, ale na szczęście uległym dziewczęciem, z
którego należy uformować cesarzową. Do tego celu „zła kobieta”, jak nazywała Elżbieta
teściową, dążyła w sposób bezwzględny i nieustępliwy, osiągnęła jednak przy tym
przeciwieństwo tego, o co jej chodziło. Franciszek Józef okazał się zbyt słaby, zanadto był
maminsynkiem,aby konsekwentnie opowiedzieć się po stronie żony.
W latach 1855-1858 Elżbieta wywiązała się należycie ze swojego podstawowego obowiązku:
dała dynastii dzieci. Po dwóch dziewczynkach, z których pierwsza wkrótce zmarła, na świat
przyszedł wreszcie w 1858 roku następca tronu. Zofia zajęła się wszystkimi
przygotowaniami.„Sama decydowała, co ma się zdarzyć, synową nikt nie pytał przy tym o
zdanie[...] Wiedziała, jak mocno jej mąż ulega we wszystkim matce,jak bardzo jest
uzależniony od jej opinii [...]ale także, jak sam cierpi, wzięty przez nią w karby. Ale cóż,
nigdy nie ośmielił się jej przeciwstawić„. Zofia przejęła odpowiedzialność za wychowanie
dzieci,których pokój urządzono w bezpośrednim sąsiedztwie jej komnat. Młodą cesarzową
uznano za zbyt niedojrzałą do tej roli, musiała podporządkować się rządom teściowej, tak jak
zwykł to czynić jej mąż, cesarz. Dopiero przy czwartym dziecku, Marii Walerii, Elżbieta
zdołała postawić na swoim: „Dopiero teraz wiem, jakie to niewymowne szczęście mieć
dziecko.[...] Moje starsze dzieci natychmiast mi zabierano. Mogłam widzieć się z nimi tylko,
gdy arcyksiężna Zofia wydała na to pozwolenie. Ona była też zawsze obecna, kiedy
odwiedzałam dzieci. Wreszcie zrezygnowałam z walki [...]„.
Walka o znalezienie własnego miejsca na dworze cesarskim, stawianie czoła teściowej i
wreszcie przeciwstawianie się obowiązkom reprezentacyjnym – to wszystko nadwerężyło
zdrowie Elżbiety.Zaczęła chorować, a przy tym prowokowała i stawiała opór. Z włoskich pól
bitewnych cesarz słał do niej czułe, zaprawione goryczą listy: „Moja najukochańsza anielska
Sissi,wykorzystuję pierwszą chwilę po przebudzeniu, aby [...] powiedzieć Ci, jak bardzo Cię
kocham i jak bardzo tęsknię za Tobą i drogimi dziećmi [...]„. Gdy dworska plotka doniosła o
romansie Franciszka Józefa, Elżbieta w 1860 roku opuściła Wiedeń. Wróciła potem
niechętnie, ale natychmiast uciekła w chorobę. Sytuacja powtarzała się następnie
wielokrotnie.Gdy tylko cesarzowa wyjeżdżała z Wiednia, jej zdrowie się poprawiało, ale po
powrocie z podróży zagranicznych – które zawiodły ją m.in. na Maderę i Korfu – odzywały się
ponownie dawne symptomy spazmatyczny płacz, lęk przestrzeni, kaszel inne. Dopiero w
1862 roku Elżbieta doszła do siebie; była teraz inną kobietą: „pewną siebie, energiczną,
wymagającą - a przede wszystkim w pełni dojrzałą i niezwykle piękną. Franciszek Józef stał
się jej gorącym, wręcz bezgranicznie oddanym wielbicielem. Od tej pory Elżbieta mogła
uzyskać wszystko, czego pragnęła. Przede wszystkim chciała podróżować [...] byle jak
najdalej od Wiednia. Na początku tradycyjne pożycie małżeńskie istniało w tym związku w
znikomym stopniu, teraz nie było go już w ogóle.


Moim zdaniem cesarzowa trochę była sama sobie winna swojego nieszczęścia, Franciszek kochał ją bardzo , ponad wszystko , a ona załatwiła mu kochankę, cesarza to bardzo zabolała, każda chwila którą cesarzowa przebywała w Wiedniu sprawiała cesarzowi radość. Jednak ona tego nie potrafiła dostrzec. Może to wszystko dlatego, że od dziecka, nauczona była żyć wśród lasu, zwierząt, wolności , swobody, której nie mogła znaleźć w Wiedniu, wśród surowej dworskiej etykiety, surowych zasad, surowej teściowej dlatego tak często zmieniała miejsca swojego pobytu, szukała swojego prawdziwego domu bez zbędnych ceremonii. Sisi nie mogła znaleźć, wsparcia u swojego męża, może ją wspierał, ale nie rozumiał jej potrzeb, jej miłości do literatury, ale gdyby Sisi i Franciszek chcieli bardzo swojego szczęścia na pewno by się spełniło. Jest trochę w tym winy Sisi, która z każdą złą nowiną oddalała się coraz bardziej od Franciszka, który kochał ją ponad wszystko, gdyby pokierowała inaczej swoim życiem na pewno byłaby szczęśliwa np: gdyby zwierzała się ze swoich problemów Franciszkowi a on jej pomagałby na pewno dałoby się je rozwiązywać, gdyby więcej czasu spędzała w Wiedniu, u boku męża, na pewno by się do niego zbliżyła, i oboje byliby szczęśliwi, w ten sposób w jaki żyła para cesarska, unieszczęśliwiał , wzajemnie obie strony. Chociaż Sisi mogłaby porozmawiać z Franciszkiem, powiedzieć mu co jej się nie podoba, na pewno by coś z tym zrobił.

FRANCISZEK KOCHAŁ SISI ZAWSZE, DO KOŃCA ŻYCIA, KOCHAŁ JĄ PONAD WSZYSTKO, W TYM, ŻE ICH ZWIĄZEK BYŁ NIESZCZĘŚLIWY ZAWINIŁA TROCHĘ SISI

Cesarzowa Austrii Elżbieta zwana pieszczotliwie Sisi, bardzo pokochała Węgry, w których była cesarzową. Sympatia Elżbiety do Węgrów stale wzrastała, w tym państwie (Węgry), nikt jej nie dyktował warunków, robiła to, na co miała ochotę, nikt jej nie rozkazywał, jednak gdy coraz bardziej zaczęła kochać i przywiązywać się do Węgier tym bardziej wzrastała, jej niechęć do wiedeńskiego dworu. Elżbieta w Wiedniu bywała bardzo rzadko. Jenak z biegiem lat coraz mniejszy wpływ na decyzje w sprawie Austrii i Sisi miała arcyksiężna Zofia, rodzinną tragedią rozstrzelania jej drugiego syna cesarza Meksyku Maksymiliana. Arcyksiężna Zofia bardzo się załamała gdy dowiedziała się o śmierci swojego drugiego syna, wtedy jej charakter stanowczej i twardej, zawsze stawiającej na swoim uległ zmianie. Śmierć jej syna spowodowała , że przez ostatnie 5 lat jej życia wycofała się z polityki państwa i życia dworskiego,arcyksiężna Zofia bardzo przeżyła śmierć swojego syna Maksymiliana. W tym czasie Sisi miała ogromny wpływ na swojego męża Franciszkam Józefa, z czasem  stała się bardzo samotna, chłodna, żyła we własnym świecie, prawie nic ją nie interesowało. Obowiązki reprezentacyjne znosiła tylko wtedy gdy było to konieczne. Łatwo można było zobaczyć , że cierpi „w rynsztunku na świeczniku”, tak nazwała występowanie we wspaniałych wieczorowych toaletach, gdy musiała zajmować honorowe miejsce, a wszystkie oczy były na nią skierowane. Jednym z takich obowiązkowych przyjęć, był ślub jej 16 – letniej córki Giseli. Elżbieta miała wtedy 35 lat i wcale nie była zachwycona , zadowolona, że wkrótce zostanie babcią. W czasie Wystawy Światowej w Wiedniu w 1873, pokazywała się bardzo rzadko. Podobnie było w tym samy m roku w czsie obchodów 25-lecia rządów Franciszka Józefa, pozostała na uroczystości tylko 2 dni. Wspaniały orszak reprezentacyjny z okazji srebrnego wesela pary cesarskiej w 1879 roku inscenizowany przez słynnego malarza Hansa Makarta nie wywarł na niej żadnego wrażenia stwierdziła: „Jakby nie wystarczyło być małżeństwem 25 lat. Z tego powodu, świętować jest zbyteczne”. Niespełniona jako matka i żona, znużona dworskim duszącym ją życiem , którego wcale nie chciała, zawsze od dziecka, uczona ją wolności a na cesarskim dworze czuła się jak ptak w klatce. Pragnęła wyjechać jak najdalej i zasmakować utraconą swobodę taką jaką posiadała i pamiętała z dzieciństwa. Mając cichą  zgodę swojego męża, na swoje eskapady, korzystała z nich do woli. Podróżowała dużo i szybko, a towarzyszył jej nieliczny orszak. Ciągła potrzeba przemieszczania się objawiała się nie tylko w uprawianiu ekstremalnych sportów, ale także w życiu codziennym, to było też powodem długich i dalekich podróży. Cesarzowa przeważnie podróżowała pod pseudonimem, aby uniknąć reprezentacyjnych powitań i obowiązków w czasie ważnych uroczystości. Aby mogła blisko pozostać w dworskim , wiedeńskim dworze i być równocześnie z dala od ciekawskich spojrzeń, Franciszek Józef polecił wybudować na terenie  łowieckiego rewiru Lainzer Tiergarten, po zachodniej stronie Wiednia , tak zwaną „Willę Hermesa”. W tym czasie Sisi była zajęta urządzaniem swej rezydencji Achilleon , na greckiej wyspie Korfu. W obydwu tych miejscach nie przebywała jednak dłużej niż parę dni. Na swych jachtach „Miramar” i „Greif”, przepływała wielokrotnie Morze Śródziemne i specjalnym pociągiem przemierzała wzdłuż i wszerz Europę. Wszędzie tam rozpaczliwie szukała szczęścia. Co pewien czas wracała jednak do Wiednia, by stawić czoło swym obowiązkom , odwiedzić męża i dzieci. Każdorazowa obecność Sisi rozjaśniała surowy dwór Habsburgów. Jednak bardzo szybko Elżbieta czuła się osaczona i znowu wyjeżdżała, w ciągu roku spędzała w Wiedniu około 2 miesiące.

Na przełomie lat 70 i 80 rozkwitła jej przyjaźń z królem Bawarii Ludwikiem II, jej bliskim kuzynem. Ludwik , przez współczesnych uważany za szalonego, w rzeczywistości jednak marzycielski i wrażliwy, był jednym z nielicznych przyjaciół Elżbiety. Oboje czuli się wyobcowani i niezrozumiani. Oboje nienawidzili dworskich zasad, manier. Za to kochali sztukę i poezję. Między królem Bawarii a cesarzową istniało powinowactwo dusz. Niektórzy o Ludwiku mówią , że był zakochany w Sissi, a inni mówią , że był homoseksualistą zakochanym w Ryszardzie Wagnerze, z tego też powodu miał zerwać zaręczyny z siostrą Sisi , Sophią Wittelsbach. Elżbieta ciężko przeżyła śmierć Ludwika w 1886 r. Była pewna , że popełnił samobójstwo, jednocześnie podejrzewając , że doprowadził do tego książę regent Luitpold i jego ludzie. Luitpold był ojcem męża jej córki Giseli. Sisi której nieobca była metafizyka, wierzyła, że nad jej rodziną wisi klątwa. Żadna z jej sióstr nie zaznała szczęścia w małżeństwie. Klątwa rodu Wittelsbach, sprawiła, że we wszelkich niepowodzeniach swoich dzieci, a także samobójczej próbie, jej jedynego syna Rudolfa, dopatrywała się zawsze swojej winy. Dla Elżbiety śmierć Ludwika również była przyczyną klątwy.

Nieco później zainteresowała się fechtunkiem, aby wreszcie w latach 80 zająć się, własną twórczością poetycką. Przeceniając znacznie swój talent , w tym kierunku widziała się już w roli następczyni Henricha Heinego, była nawet przekonana, że potrafi nawiązać z nim kontakt spirytystyczny. Jej jednym z ulubionych miejsc była grecka wyspa Korf, bardzo pokochała Grecję (tak jak Węgry)a języka greckiego uczyła się z wielkim zapałem.w swoich zachowaniach manifestowała, wzgardę jaką odczuwała do monarchicznej formy ustrojowej państwa, w owym czasie spostrzegała ją tylko jako ruinę.

„Nawiasem mówiąc, Mama jest zdania, że Austria nie zdoła przetrwać, jeśli nie będzie już Papy”                                                                        zanotowała Maria Waleria


W jednym ze swoich wierszy Elżbieta dała wyraz własnym poglądom na temat monarchii



„Kto wie! Gdyby  nie było książąt

Nie byłoby też wojen

Bo kto by wówczas pragnął

Staczać zwyciąskie boje.    

A gdyby postanowiono  

Iż republika powstanie

 Z radością dam me słowo

 Że wspieram takie żądanie.”



Sisi urodziła się jako księżniczka, a więc należała do tego stanu który opisała w  wierszu

Franciszek Józef nie rozumiał artystycznych i duchowych ambicji żony  (Sisi) uważał je za zbędne „sięganie chmur” . Jego prozaiczna natura , z którą duszą Elżbiety łączyła jedynie miłość do przyrody, Franciszek np: nie mógł pojąć dlaczego Sisi czyta nocami:                                                                     „Zaklinam Cię, daj temu spokój i zacznij sypiać w nocy, ta bowiem jest przeznaczona do spania, nie zaś do czytania ani pisania(…)” tak mówił Franciszek Józef

A Elżbieta z kolei odpowiadała mu : „Gdyby dzień był podwójnie długi mogłabym nauczyć się i przeczytać tyle ile chciałabym.”

Kontakt między małżonkami stawał się coraz trudniejszy. Franciszek Józef, nie zdołał też zatrzymać Sisi w Wiedniu, znalazła ona sobie schronienie w swoim świecie marzeń , zdała od dworskiego życia.


„Moje myśli i uczucia tęsknoty są przy Tobie. Ty zapewne myślisz o mnie rzadziej” napisał cesarz Franciszek Józef w 1888 roku.

Zerwała się nie tylko ich więź fizyczna, małżonkowie po prostu już nic nie mieli sobie do powiedzenia. Jeśli przy stole Franciszek Józef nie zrozumiał jakiejś wypowiedzi żony, ona już do niej nie powracała. Co prawda, z cesarzem trudno było wieść konwersację; jak zapisała w swoim dzienniku Waleria: „Prowadzenie z Papą choćby jakiej takiej rozmowy, zawsze stanowiło poważny problem.”

Po śmierci matki zapewniła:(Maria Waleria)

„Doskonale teraz rozumiem, jak bardzo ciążyło Mamie obcowanie z Papą. Tak, to trudne być z Papą, gdyż on nigdy nie wiedział, co to znaczy dzielić się myślami. Wiem, jak głębokie są jego uczucia i cierpienia, a jednak staję bezsilna, przed całym tym bólem, nie znając innego środka zaradczego, jak tylko utarte frazesy.”

Elżbieta okazała się dla Franciszka Józefa przeciwieństwem jego idealnej żony. Przede wszystkim nie była cesarzową, gdyż korzystała wprawdzie z wszelkich przysługujących jej uprawnień i przywilejów, nie uznawała jednak swoich obowiązków. Rzadko bywała na ucztach , balach, w Wiedniu u boku męża, a to wszystko przez to , że nie umiała się dostosować do dworskiej etykiety, nie miała wcale swobody, nie mogła sobie pozwolić , no wolność, już do końca życia.



Według relacji hrabiny Larisch Elżbieta , nigdy nie zwracała się do męża po imieniu lecz zawsze per (ty) „Ty, podejdź do mnie!” mówiła do władcy Austrii, przed którego wolą ulegała cała rodzina.

Aby ukarać męża Elżbieta często poniżała go, ignorując jego obecność:


„W Gödöllö cesarz rzadko widywał żonę, nawet gdy mieszkali pod jednym dachem. Jeśli Franciszek Józef chciał odwiedzić ją rano i udawał się do jej komnat, nie zapowiedziawszy tego uprzednio, służba informowała go(…) Że cesarzowa jeszcze śpi (…) Zdarzyło się, że tak przez 10 dni cesarz bez skutku próbował zachodzić do niej (…) Często było mi żal jego dostojności z całej duszy.” - wspomniał Eugen Ketterl, kamerdyner Franciszka Józefa.


Cesarz i cesarzowa byli ludźmi o krańcowych sposobach myślenia i odmiennych rysach charakteru, doskonale potrafiący unieszczęśliwiać się na wzajem. Układ współrzędnych pary cesarskiej , pozostającej w formalnym związku przez 44 lata, z czego Sisi praktycznie kilka dziesięcioleci, nie spędziła u boku męża, w pewnym sensie przedstawiał się jako 2 strzały o przeciwstawnych kierunkach. Jednakże uczucie przetrwało dziesięciolecia. Nie bez przeszkód- licznych sporów, długich nieobecności, niemniemanych zdrad,( ze strony Franciszka jak i Sisi) różnych poglądów.

Jak się wydawało Sisi umiała kochać Franciszka Józefa, jedynie z daleka , gdyż wszystko ich dzieliło on twardo stąpał po ziemi, ona dostrzegała w każdej rzeczy poezję, on chełpił się , że w swoim życiu nie otworzył żadnej książki, ona uwielbiała Heineho i Szekspira, Franciszek wysoko cenił porady wojskowe i polowania, Sisi pisała poematy religijne, wyrażające jej ból cierpienia.

Jednak cesarz zawsze darzył ją bezgranicznym uwielbieniem, szacunkiem, kazał przedstawiać ją wizerunkami, a pod koniec życia, wielbił każdą chwilę spędzoną z nią, mimo , że te chwile były bardzo rzadkie…

Śmierć następcy tronu , arcyksiężna Rudolfa w 1889 r w Mayerling do tej pory nie wyjaśniono czy było do samobójstwo , czy morderstwo na tle politycznym. Rudolf miał całkiem inne poglądy niż jego ojciec, definitywnie wytrąciła 51 -letnią Elżbietę z równowagi. Niektóre źródła podają informacje o dziwnych stosunkach między matką a synem insynuując kazirodcze relacje, co raczej nie ma racji bytu. Sisi odczuwała wyrzuty sumienia wobec syna, bardzo przeżyła jego śmierć, Rudolf z natury, charakteru, był bardzo podobny do matki , nie mógł sobie poradzić z surowymi zasadami jego ojca , które miały mu pomóc być dobrym władcą. Przez wiele lat czekał na uczucia, te które miała mu okazywać matka, od dziecka , był bardzo delikatnym chłopcem. Surowe wychowanie na  życzenie ojca podobno miało fatalny wpływ na delikatną psychikę Rudolfa, który był bardzo podobny do matki. Jego reputacja nie była jednak najlepsza- morfinista, uwodziciel kobiet…( taka była o nim opinia). Po śmierci swojego jedynego syna cesarzowa całkowicie odsunęła się od swojego męża. Dręczyły ją jednak wyrzuty sumienia, że pozbawia cesarza kobiecego towarzystwa, dlatego sama zainicjowała jego spotkanie z Katarzyną Schratt, aktorką wiedeńską, która została towarzyszką życia Franciszka Józefa do końca jego dni. Podobno Sisi tym czynem bardzo zraniła Franciszka Józefa, bo ostatecznie przekreśliła możliwość bytowania ich związku i wszelkie nadzieje, nadal kochającego cesarza( który jednakże miał też nie stronić od kochanek- ponoć)

„Cóż uczyniłbym bez Ciebie, dobry aniele mego życia? (…)Mój drogi aniele!(…) Błagam Cię dbaj o woje zdrowie i o siebie (…) Mój drogi aniele!(…) Dbaj o siebie! Nie mogę wyrazić tego, jak bardzo za Tobą tęsknię i lękam się o Ciebie. Twoja okropna droga życia martwi mnie i doprowadza do szaleństwa, ponieważ to zniszczy Twoje zdrowie. Błagam Cię zaniechaj tego!” -pisał w swych listach lat Franciszek Józef



W ostatnich latach życia Sisi pozostała osamotniona . Tragicznie zginął jej syn Rudolf w 1889 roku, umarła matka w 1892, ojciec w 1888 roku, siostra Helena 1890, siostra Sopha w 1897, Gyula Andrassy w 1890,Ludwik 1886, Maria Waleria w 1890 roku założyła własną rodzinę, liczną rodzinę, miała 10 dzieci.Mąż Elżbiety pozostał w dobrych rękach pani Schratt (podobno były dobrymi znajomymi,po śmierci Sisi Katharina powiedziała: „Ona była moim najszlachetniejszym i najmilszym przyjacielem”



Chyba jednak Sisi nie zdawała sobie sprawy z tego jakim prezentem dla Franciszka była jej obecność w Wiedniu, Franciszek bardzo ją kochał, jednak ona nie potrafiła pogodzić się z dworską etykietą i przez to oddalili się od siebie z Franciszkiem, gdyby ją inaczej traktowano w Wiedniu, albo gdyby ona i Franciszek nie byli parą cesarską , to moim zdaniem z pewnością byliby, szczęśliwym małżeństwem



„Samotność” wiersz cesarzowej Elżbiety

„W samotności mojej wielkiej

Małe te wierszyki składam;

Tak goryczy pełne serce,

Że już duchem swym nie władam.    

 Piękne młode lata były-

 Pełna życia i nadziei    

 Pełna wiary w własne siły-

 I świat do stóp mi się ścielił

 Jak kochało się , jak żyło

Świata kręgi przemierzałam;

Nic się nigdy nie spełniło

Zdradzałam, zdradzana byłam!”

                                                                                         

Blask urody Elżbiety zgasł, cesarzowa sama o sobie mówiła „mumia” i skrywała wychudła, pomarszczoną twarz za wachlarzem(moim zdaniem to przykre i smutne , że człowiek się starzeje, ja nie chcę się starzeć). Głęboki smutek unoszący się nad Elżbietą, sprawiał, że Franciszek Józef dla którego miłość do żony nigdy nie umarła zwracał się do niej słowami „najgłębszej troski”. Cesarzowa coraz częściej marzyła o śmierci.

„Mama już nigdy nie będzie taką, jaką była dawniej, zazdrości Rudolfowi śmierci i sama wyczekuje na  nią  dniem i nocą”: zapisała Maria Waleria

Do końca życia Elżbieta pozostała w żałobie i nie przestała obarczać się winą za wydarzenia w Mayerling. od roku 1889 przestała bywać w Wiedniu. Podróżami próbowała zagłuszyć melancholię i samotność. Pod koniec życia nie pozwalała się fotografować ani portretować. Stroniła od ludzi, a jeśli pojawiała się w tłumie, to zawsze z zasłoniętą twarzą.

Elżbieta, która nie chciała przyjąć do wiadomości śmierci swojego jedynego syna, nie uczestniczyła w ceremonii pogrzebowej. Trzy dni później zeszła do krypty kościoła Kapucynów, gdzie spoczywało ciało jej syna i tam przed trumną parę razy wykrzyknęła jego imię: „Rudolfie!, Rudolfie!”

Sisi wyruszyła następnie w kolejną podróż, najpierw pojechała do rodzinnej Bawarii, ale długo tam nie wytrzymała. Czuła, że musi pojechać gdzieś daleko nad morze. Na pierwszej wycieczce cesarzowa i jej świta natrafiła na straszliwą wichurę. Niemal cudem ocaleli: „Wszystko co mogę powiedzieć o tej wycieczce to , że było to przerażające”. powiedziała hrabina Festetics. „Ale Elżbieta była urzeczona strasznym niebezpieczeństwem”. Nie straszna była jej śmierć wręcz jej pragnęła.

Zmieniała często miejsca pobytu, spędzała długie godziny na spacerach wśród gór, pól, lasów, z dala od miast i ludzi. Nie obawiała się ani niepogody, ani zamachowców. Nie pozwalała sobie towarzyszyć, co niepokoiło damy dworu i gwardzistów. Cesarz Franciszek Józef, wyraził bowiem stanowcze żądanie bezwzględnego dbania o jej bezpieczeństwo.



***

Pojawiły się nowe, piękne okładki magazynów:



***

Koncert świąteczny w Norwegii:

Zdjęcie: Marius og Haakon

42 komentarze:

  1. swietnie sie czytało

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz świetny blog, ale proszę Cię nie usuwaj go po miesiącu jak inne i znowu wrócisz z innym... Lepiej mieć 1 blog a porządny ;) Naprawdę piszesz świetne notki, bez błędów i bardzo interesujące ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marleno czy mogłabyś kiedyś zrobić notkę o tym synu z innego małżeństwa księżnej Mette-Marit?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, jeszcze nie wiem kiedy, jutro będzie notka o Mette-Marit :)

      Usuń
    2. spokojnie, nie spiesz się :)

      Usuń
  4. Notki nie powinny być krótki i konkretne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i masz rację,ale to notka o życiu cesarzowej Elżbiety, moim zdaniem to nie notka tylko artykuł i coś takiego mogłoby ukazać się w gazecie, poza tym nie dotyczy ona jakiegoś eventu, mi się podoba i wydaje mi się, że innym też, trzeba było włożyć w tą notkę wiele pracy.

      Usuń
  5. Konczysz bloga i wracasz....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. własnie zdecyduj się na coś!

      Usuń
    2. Ona nie zakończyła bloga, tylko powiedziała, że jeżeli Wam przeszkadza może go zawiesić, a publikując notkę zrobiła to samo jakby napisała, że zostaje !!!

      Usuń
  6. Nie zgadzam się z tb !!!!!!!
    Są 2 podobne blogi i ten jest zupełnie inny !!! :) Notki są ciekawe i można trochę poczytać :) A jeśli nie lubisz czytać to już twój problem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wroc do pisania o CHARLENE!!!!!to byl twoj jedyny blog z pomyslem i kogo opchodzi Sisi dziewczyno nie oszukuj soe bo i tak skasujesz ten blog i zalorzysz nowy wroc do tego o Charlene!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejmij decyzje pisz o 1 krora lubisz wtedy bedziesz miec oczekowane skutki! dziewczyny tu racje maja
      .m

      Usuń
    2. Nie zgadzam się Charlene jest mało ciekawa, nie pisze to co lubi, ja akurat uwielbiam Cesarzową Elżbietę i z wielką chęcią czytam Jej notki o niej

      Usuń
  8. Popieram...Sisi? Charlene to o wiele ciekawszy temat..

    OdpowiedzUsuń
  9. W żadnym wypadku nie skończyłam pisać bloga, napisałam tylko, że jeżeli chcecie to go zawieszę, ale tego nie zrobiłam i nie zrobię !! Tak czy inaczej możecie pisać co chcecie uważam, że dojrzałam do stałości i nie zamierzam usuwać tego bloga, cenię sobie konstruktywną krytykę i w żadnym stopniu mnie nie obraża stwierdzenie, że kłamię, macie rację, kłamałam ale już tego nie robię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wróc do bloga o Charlene! Nikogo jakaś sisi nie obchodzi, pisz o teraźniejszych ksieżniczkach i księznych np. o Victorii czy Kate

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PISZ O CHARLENE i notki tematyczne o Sisi czy Kate a monopolowe psanie o KATE i VICTORI zostaw marcie pati i elizie zastanow soe!

      Usuń
    2. Nie mam najmniejszego zamiaru powielać innych blogów, uważam, że nie ma to sensu, owszem na Charlene zwrócę większą uwagę, ale uważam także, że to trochę jakby "mało" nie ma ona zbyt wielu wyjść :)

      Usuń
  11. Marla posluchaj nas pisz o Charlene !!!!!!to byl twoj najleprzy blog

    OdpowiedzUsuń
  12. Kłamałas.... ale nie mamy pewności czy przestałaś...wielu tym zawiodłaś i zniechęciłas do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz kasuje komemtarze u tez cenzura wkracza!!!

      Usuń
    2. Nie skasowałam, żadnych komentarzy i nie zamierzam tego zrobić :)
      W Polsce obowiązuje wolność słowa i tutaj też !!

      Usuń
  13. Ja lubię Sissi, to bardzo ciekaw postać, a sama Charlene to trochę mało, ma dziewczyna zapał to niech pisze mi się podoba !!
    Powinna pisać na tematy które lubi wtedy i nas nimi zainteresuje tak jak mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ok.. może te dziewczyny co cb krytykuja nie maja racji ale Marla nie kasuj komentarzy....musisz sobie z tym poradzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, nie będę żadnych komentarzy kasować, nie obrażają mnie, nie przejmuję się nimi w żadnym negatywnym stopniu, nie denerwują mnie :)

      Usuń
  15. NIECH PISZE O CZYM CHCE TO JEJ BLOG, pisanie powinno jej sprawiać przyjemność, nie możecie jej do niczego zmuszać, jeżeli chce pisać o Sissi to niech pisze widocznie ją lubi i pisanie o niej właśnie sprawia Jej przyjemność !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się zgadzam nikt nie powinien wywierać na Marlenie nacisku, wręcz nie może, to Jej blog i Jej decyzja, pisanie musi sprawiać jej przyjemność, inaczej nie ma sensu,widać, że to co robi teraz Jej ją sprawia.

      Usuń
  16. Ciekawy blog.....jestem fanka charlene i mogłabyś o niej wiecej napisać..taka mała prośba odemnie..moze załozyłabys o niej bloga?
    Ps. nie naciskam :) ale widze, że piszesz ciekawie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może o Niej tutaj pisać, np. na wtorek przygotowałaby Jej kalendarium np. tak Jak Iza czy Marta. Co o tym sądzicie ?

      Usuń
    2. Chodzi mi o Jej stroje lub wyjścia w jednej notce zebrane razem :)

      Usuń
    3. Marta nie robila tylko Patrycja williamandkateblog.blogspot.com u marty od tyg notki niea...

      Usuń
    4. Chcecie żeby Marlena zrobiła taki blog na którym notki pojawiałyby się raz na ruski tydzień ?

      Usuń
    5. Niech na tym blogu pisze o wszystkich księżnych i księżniczkach, ale często. A nie pare blogów, a notka raz na tydzień... To moja sugestia :)

      Usuń
    6. PEŁNA RACJA

      Usuń
    7. U marty notki od swieta. U tej mlodej czesciej

      Usuń
  17. czemu nas nie chcesz sluchac my chemy dobrze! Pisz o CHARLENE!!!! chcemy o niej lubimy ja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko ty chcesz !!!
      ja chce żeby pisała o wszystkich!!!!

      Usuń
    2. niech pisze o wszystkich tak jak teraz ,jest wtedy on bardziej ciekawy ,,pisz o tym co w danej chwili cie zaciakawi wtedy my z przylemnoscia o tym przeczytamy ,,,blog masz swietny jest sporo to czytania ,,moze napisz co jej córki sadziły o niej tej sissi ,ciekawa postac ,,moze pisz o dawnych władczyniach tez ,,masz ciekawy blog ,taki inny od innych

      Usuń
    3. SAMA CHARLENE JEST MAŁO CIEKAWA ,,I BLOG BYŁBY WTEDY MAŁO CIEKAWY I TAKA JEST PRAWDA ,PISZ O WSZYSTKICH I WTEDY ON BEDZIE CIEKAWY

      Usuń
    4. tak pisz o dawnych władcach i ich historiach. Ale głównie o dzisiejszych księżniczkach. Możesz pisać biografie wszystkich księżnych i księżniczek. Oczywiście nie na raz, ale np. ja lubię czytać biografie :)

      Usuń
    5. Pisz o wszystkich, bo wtedy notki będą częściej :) Ja ogólnie interesuje się Rodzinami Królewskimi i chętnie poczytam o wszystkich członkach rodów królewskich :)

      Usuń