sobota, 26 stycznia 2013

Księżna Chryzantemy - Masako


Masako Owada, córka japońskiego dyplomaty, większość dzieciństwa i młodości spędziła poza Krajem Kwitnącej Wiśni. Chodziła do szkoły w Moskwie, potem na kilka lat wróciła do Tokio i znów wyjechała – tym razem do Stanów Zjednoczonych. Tam ukończyła Wydział Ekonomii na Harvardzie, studiowała też na Uniwersytecie Tokijskim i na Oksfordzie. Pracowała w japońskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych i powoli wspinała się na kolejne szczeble kariery. Marzyła o stanowiska ambasadora, ale cóż, jako kobiecie mogło jej to przyjść bardzo trudno. 

"Miała świadomość, że wchodząc do rodziny cesarskiej, będzie musiała zapomnieć znaczenie słowa niezależność i wyrzec się części swej osobowości" - przyznał w jednym z ostatnich wywiadów Naruhito. 

Księcia Naruhito spotkała po raz pierwszy, gdy miała 26 lat. Był październik 1986 roku, w pałacu odbywało się przyjęcie na cześć hiszpańskiej rodziny królewskiej. Była to miłość od pierwszego wejrzenia, przynajmniej dla księcia, który nie mógł oprzeć się błyskotliwej i zachwycającej Japonce. Nazajutrz po przyjęciu książę śle Jej płomienne listy i kosze róż.

Przyszły sto dwudziesty szósty cesarz Japonii, jest gotowy poślubić swoją wybrankę, ignorując surowy i sztywny protokół obowiązujący od dwóch tysięcy sześciuset lat. Zgodnie z tym protokołem książę nie może opuszczać pałacu, a swą przyszłą żonę może poznać z ilustrowanego dossier ze zdjęciami kandydatek czystej Japońskiej krwi, z domów wysokiej burżuazji, muszących być wystarczająco bogatymi, aby nie posądzono ich o małżeństwo dla pieniędzy. Na decyzję książę ma tylko dwa dni. Kryteria wyboru są bardzo krytyczne: przyszła cesarzowa nie może mieć żadnych ułomności, chorób genetycznych, co najważniejsze musi być dziewicą, mieć nie więcej niż trzydzieści lat, a także jaka kol wiek operacja plastyczna, czy chociażby przekucie uszu, wyklucza ją z listy. Życie japońskiej rodziny cesarskiej reguluje agencja "Kunaicho".  Nie dziw więc, że młoda kobieta z aspiracjami nie myśli nawet o ślubie z księciem.

Masako, mająca za sobą błyskotliwy debiut w ministerstwie spraw zagranicznych, liczy na stanowisko ambasadora. Nie ma zamiaru dać się zamknąć w ponurym pałacu. Spędzić życie patrząc w ziemię, nigdy nie widywać rodziny. ani przyjaciół, przestać pracować, nie móc samodzielnie się umyć, ani ubrać, jednym słowem utracić wolność. Książę nie jest w Jej typie, daleko mu do Adonisa, a jego pasją są... drogi:

Interesuję się tym od dzieciństwa. Mam niewiele okazji swobodnego przemieszczania się, więc drogi stanowią most łączący mnie z nieznanym światem.

W 1987 roku wyjeżdża z Japonii, by uciec przed zalotami księcia. Naruhito nie rezygnuje. Ponieważ jej pragnie, będzie ją miał. Poświęci temu tyle czasu, ile będzie potrzeba. Nadal do niej codziennie pisuje

W moim sercu coś plonie

 Masako przebywa w Waszyngtonie. Naruhito na nią czeka. Nudzi się. Jego oficjalne wystąpienia są ograniczone do minimum. Nie ma co robić z czasem, więc myśli o Masako. Dzwoni do niej, pisze wiersze, wciąż od nowa prosi żeby została jego żoną, bez mrugnięcia przyjmuje odmowę. Zafascynowany baseballem, czasami bywa na meszach. Starając się wyglądać bardziej uwodzicielsko zmienia uczesanie. Znowu dzwoni. Ziewa. Nadal dzwoni. Agencja cesarska robi wszystko, aby odwieść go od tej namiętności. Nie udaje im się.  Książę odwiedza Masako i stwierdza, że

Wejście do rodziny cesarskiej jest równie ważne dla kraju jak służba dyplomatyczna. Jako cesarzowa będzie pani znaczyła więcej niż  jedenastu adwokatów razem wziętych. Wychodząc za mnie, będzie pani służyła Japonii. Przez całe życie zamierzam pani strzec.

Masako wypowiada odpowiednią formułkę:

Zgadzam się i będę starała się być urzyteczna dla waszej wysokości.

 Książę miał przyrzec Masako, że po ślubie nie będzie musiała rezygnować z pracy w dyplomacji, ale szybko okazało się, że od jego słowa potężniejsza jest tradycja i jej strażnicy - Agencja Dworu Cesarskiego, składająca się z armii 1200 szambelanów i dam dworu, dyktujących każdy ruch członków rodziny cesarskiej. Masako przekonała się o tym podczas pierwszego spotkania z gośćmi z zagranicy. Siedząc na przyjęciu między prezydentem Billem Clintonem a Borysem Jelcynem, rozmawiała z pierwszym po angielsku, z drugim - po rosyjsku.

 Rodzina cesarska to nie ambasadorowie - syczał później rzecznik dworu. - Nie na tym polegają jej obowiązki. Od mówienia po angielsku ma tłumaczy. Ona ma się tylko uśmiechać, to jej jedyne zadanie. 

Wkrótce potem dworscy urzędnicy zaczęli szkolić Masako, jak ma się ubierać i zachowywać. Zakazano jej wychodzenia z pałacu i utrzymywania kontaktu z dawnymi przyjaciółmi. Chcąc zadzwonić do rodziców albo męża, wciąż musi prosić o zgodę Agencję Dworu.

 Zawsze była pełna werwy, ciekawa świata. A teraz zawsze trzy kroki za mężem, bez osobowości. Poświęcona dla kraju - mówi Tim Oliwne, tutor Masako na Harvardzie, a później jej bliski przyjaciel. 
Na konferencji prasowej mającej na celu obwieszczenie szczęśliwej nowiny książę wydaje się być w siódmym niebie. Na pytanie czy chce mieć dużo dzieci, odpowiada:

To zależy od przelotu bocianów
 Ślub zostaje wyznaczony na 9 czerwca 1993 roku. Ma się odbyć według ceremoniału szintoistycznego.Ten dzień jest dla Masako dniem cywilnej śmierci. Zostanie skreślona z listy wyborców, nie będzie mogła się odezwać jeżeli nie zezwoli na to jej małżonek.

Ona jest za dobra na cesarzową!

Proszę popatrzeć co się z nią stało ! Była młodą kobietą pracującą w ministerstwie, a teraz poddała się presji tradycyjnego i przestarzałego systemu. Przyjęła bierną postawę, zmieniła sposób bycia, zachowania, a także ubierania. Już nawet nie podnosi oczu gdy mówi!

 Można odnieść wrażenie, że cicha wojna między księżną a agencją toczyła się od dnia ślubu. Najpoważniejsze problemy Masako rozpoczęły się jednak, gdy urzędnicy zaczęli prowadzić nagonkę na nią z powodu braku męskiego potomka. W 1997 r. pierwszą ciążę poroniła, a w 2001 r. urodziła córkę.

Należymy do tych par, które razem pracują i działają. Dzięki temu mamy dużo czasu na rozmowy. A to takie ważne. 

Nim ucichły fajerwerki na cześć maleńkiej Aiko, eksperci związani z agencją zaczęli rozpuszczać plotki, że Masako na cesarzową i matkę następcy tronu się nie nadaje. Czara goryczy się przelała, gdy Toshio Yuasa, naczelny szambelan Agencji Dworu, publicznie zobowiązał parę książęcą do poczęcia syna. - Mam tego dość, zrzekam się obowiązków - oświadczyła księżna i razem z Aiko wyprowadziła się z pałacu.
W obronie księżnej stanęła niemal cała Japonia, upatrując rozwiązania konfliktu w zmianie prawa do sukcesji. - Nie mam nic przeciwko kobiecie na tronie - mówił premier Junichiro Koizumi. - Jeśli uznajemy, że kobieta i mężczyzna mają takie same prawa w życiu społeczeństwa, to nie rozumiem obiekcji wobec sukcesji Aiko - komentował Tekenori Kanzaki, szef partii New Komeito, wchodzącej w skład koalicji rządzącej. "To akceptowalne, by kobieta była imperatorem" - napisał w liście otwartym Yukio Hatoyama, szef opozycyjnej Partii Demokratycznej. Jednocześnie z sondaży przeprowadzonych na zlecenie japońskiej prasy wynika, że 70 proc. mieszkańców kraju jest za jak najszybszym wprowadzeniem zmian do konstytucji, umożliwiających koronację kobiety. Byłby to zresztą powrót do starej japońskiej tradycji. Do XIX wieku na chryzantemowym tronie zasiadało sześć kobiet. Dopiero reformy mające upodobnić Japonię do Niemiec w końcu XIX wieku ustaliły sukcesję wyłącznie w linii męskiej.



Całą tę debatę Masako przypłaciła ciężką depresją. Dopiero kilka dni temu po przeszło pół roku po raz pierwszy pokazała się publicznie. Jednocześnie Naruhito - mimo sugestii rodziny, że powinien się rozwieść - zapowiedział, że zrobi wszystko, by pomóc żonie wrócić do zdrowia.

"Najpewniej milczenie pary książęcej jest posunięciem taktycznym - uważają autorzy Baśni o Masako. - Możliwe, że grają na przeczekanie, rozumiejąc, że teraz nie mają zbyt mocnej pozycji. Gdy jednak Naruhito obejmie tron, a ona zostanie cesarzową, oboje będą mogli wprowadzać zasadnicze zmiany".

Z pokolenia na pokolenie rodzina cesarska się zmienia. Wielu Japończyków mówi, że chce cieplejszej, bardziej ludzkiej monarchii. Masako może być tą, która dokona tej zmiany - uważa Ruoff. W najstarszej monarchii świata zachodzą dziś zmiany porównywalne z tymi z 1945 r., gdy cesarz ogłosił, że nie jest już bogiem.


Jedno z oficjalnych zdjęć księcia Naruhito, księżnej Masako i ich córeczki Aiko/AFP

3 komentarze:

  1. Świetna notka !!!!!!! Aż mi się płakać chciało jak czytałam co ta kobieta musiała/musi przechodzić...

    OdpowiedzUsuń
  2. fajna notatka ,,ja gdzies czytałam ze japonczycy nie chca kobirty na tronie i dlatego jego brat spłodził chłopca ,,,i dlatego ona byla w depresji ,,,,wiadomo ze w takiej rodzinie sa specyficzne wymagania ,,luksusowe zycie ,ale i solidne obowiazki ,,,

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny artykuł!!!!! biedaczka z niej ale widać że jest lubiana przez poddanych , bardzo mi jej szkoda a wydaje się fajna sympatyczna a musi takie rzeczy przechodzić co nie może mieć synka ....

    OdpowiedzUsuń