piątek, 8 lutego 2013

Hussein i Noor - Piękna Amerykanka oddała serce i duszę władcy dalekiego kraju.

Choć rocznica śmierci króla Husajna była wczoraj, to dopiero dziś poświęcę Mu cały artykuł. Co jest przypadkiem, dziś przeglądając wycinki o Rodzinach Królewskich z naprawdę starych gazet natknęłam się na piękny artykuł z magazynu "Halo" napisany w 1999 roku o królu Husseinie i królowej Noor. 

***

Piękna Amerykanka oddała swą duszę i serce władcy dalekiego arabskiego kraju. 

Ich miłość z każdym dniem stawała się głębsza i silniejsza. Kiedy chorował Noor stale była przy Husseinie, a on, gdy już był nieprzytomny, wciąż jeszcze szukał ręki swej żony. Aż do ostatniej chwili. 


Elisabeth Halaby - bo tak nazywała się, zanim wyszła za mąż - długo nie mogła znaleźć swego miejsca na ziemi. W dzieciństwie bardzo dokuczała Jej samotność, nie miała przyjaciół, bo wciąż wraz z rodzicami zmieniała miejsce zamieszkania. Urodziła się 23 sierpnia 1951 roku. Przodkowie Jej matki pochodzili ze Szwecji, zaś ojca z Syrii, Nadżib F. Halby był wielkim amerykańskim patriotą. Zawsze był dumny z córki - złotowłosej, o zielonych oczach, wysokiej i zgrabnej. Liz uczyła się świetnie, wciąż była ciekawa świata i nowych informacji. Była najpiękniejszą studentką architektury na uniwersytecie w Princton. Jednak ona zamiast się bawić, zastanawiała się, "dlaczego ludzie się zabijają ?" Chciała zmienić świat na lepsze. Nie długo po studiach wyjechała do Australii i tam podjęła pierwszą pracę jako architekt. Szybko zauważono jaki talent posiada i zlecono opracowanie projektu przebudowy centrum Teheranu. W związku z tym Liz przeniosła się do Jordanii i zamieszkała w Amanie. Miała tam opracować projekt wyższej szkoły lotniczej na zlecenie króla Husseina.

Miałam dziwne wrażenie, że znalazłam się w miejscu, które już doskonale znałam. Jednocześnie ogarnęło mnie uczucie głębokiego spokoju. 

Wkrótce przypadkiem została przedstawiona 42-letniemu królowi Husseinowi, który nie krył jakie wrażenie zrobiła na nim 26-letnia Amerykanka. Król nie przypuszczał, że jeszcze kiedyś się zakocha, od roku pogrążony był w żałobie po śmierci ukochanej Zony Alii, która zginęła w katastrofie helikoptera ( więcej tutaj). Pierwsze małżeństwo z kuzynką Diną nie przetrwało próby czasu, para rozwiodła się po dwóch latach ( w dniu ślubu Hussein miał zaledwie 19 lat). Druga żona Toni Gadiner, była córką brytyjskiego oficera. Król rozwiódł się z Nią by poślubić Alię - piękną córkę jordańskiego dyplomaty. Łącznie z trzech małżeństw król miał ośmioro dzieci, w tym adoptowaną córkę. 



Hussein zaprosił Elizabeth na obiad do pałacu królewskiego. Była przekonana, że chce z nią omówić projekt. Jednak, król miał inny plan, oprowadzić Liz po pałacu a późnej bawili się z dziećmi, spotkanie trwało pięć godzin. Następnego dnia gościł ją na kolacji. Spotykali się codziennie przez sześć tygodni. Kiedy miał więcej czasu, zabierał ją na motocyklowe przejażdżki po pustyni. Uwielbiała rozmowy z nim i nawet nie zauważyła, że zakochała się w 16 lat starszym mężczyźnie, 16 centymetrów niższym ( król Hussein miał zaledwie 157 cm wzrostu). Pewnego razu polecieli helikopterem do rezydencji w Akaba, gdzie wieczorem podczas romantycznej kolacji król oświadczył się Elzizabeth. W maju ogłoszono zaręczyny a już w 15 czerwca 1978 roku para złożyła przysięgę małżeńską.

Amerykanin urodzony Lisa Najeeb Halaby poślubiła króla Husajna w dniu 15 czerwca 1978 r. w Ammanie, stając się jego czwarta żona i królowa Jordanii.  Ona wyrzekł jej obywatelstwo amerykańskie na małżeństwie i na islam, stając się znany jako Al-Noor Husajna (co oznacza Światło Husajna).  Konstytucja z Jordanii nie wymaga jej do konwersji, ale jeśli ona nie zrobiła tak, jej potomkowie nie mieliby prawa do dziedziczenia.  Ślub był tradycyjny muzułmański ceremonia.

Wśród 500 zaproszonych gości znajdował się także ojciec Liz, który nie wiedział, czy się smucić, czy cieszyć. 


W ciągu jednego dnia stała się żoną, muzułmanką  królową i matką ośmiorga dzieci. Ojciec wiedział, że czeka ją nie łatwy los. Na ślubie Elizabeth przyjęła imię  Noor al-Hussein, co znaczy: światło Husseina.


Zaraz po ślubie para powróciła do rezydencji w Akaba na miesiąc miodowy, gdzie dołączyły do pary dzieci króla, gdyż Noor chciała je lepiej poznać. Bardzo kochała mężna, a ona na każdym kroku okazywał, że to ona jest sensem jego życia. To dzięki niemu przetrwała trudne chwile, dawano jej do zrozumienia, że jest intruzem w rodzinie i w kraju. Sama przyznawała się, że czasami była bliska załamania nerwowego. Jednak z każdym rokiem jej pozycja stawała się silniejsza, jeździła po całym kraju odwiedzając najbardziej zagubione wioski beduińskie. Noor urodziła czworo dzieci : Hamzaha ( 1980), Haschema (1981), Iman (1983) i Rayaha (1986). Król przy niej przeżywał swoją drygą młodość. Był szczęśliwy i pogodny jak nigdy wcześniej. Ich miłość budziła zazdrość. Niektórzy nawet starali się ją zniszczyć. W 1992 roku rozpuszczono plotkę, że król chce rozwieść się z żoną by poślubić 25-letnią arabską dziennikarkę. Królowa ze stoickim spokojem przyjmowała te rewelacje. Z czasem jednak spekulacje ustały, a król przyznał, że są one wymysłem osób mu nie przychylnych. 


W 1993 roku na parę spadło ogromne nieszczęście, u króla wykryto raka. W klinice w USE wycięto mu jedną nerkę. Królowa cały czas była przy mężu i opiekowała się nim. Kiedy wszyscy sądzili, że stan zdrowia króla jest stabilny, w lipcu 1998 roku, okazało się, że Hussein ma raka węzłów chłonnych. Noor zdecydowała się zamieszkać w szpitalu. Dzięki czemu była 24 godziny na dobę przy mężu. Przez pół roku król podawany był chemioterapii. Schudł, stracił włosy, postarzał się. Ale mimo wszystko zachował pogodę ducha. Król mówił, że bez wsparcia i pomocy żony nie przetrwał by tego wszystkiego. Choroba jeszcze wzmocniła ich więź, królowa wielokrotnie przyznawała, że z mężem modlą się o spędzenie razem jeszcze wielu lat. Może król wygrał by walkę z rakiem, gdyby posłuchał lekarzy i nie ryzykował podróży z USA do Jordanii. Król zaryzykował, obciążając swój i tak słaby organizm nadmiernym wysiłkiem. W dodatku sam pilotował samolot, który wylądował w Amanie 19 stycznia 1999 roku. Niestety po dwóch dniach, stan króla uległa gwałtownemu pogorszeniu, a po tygodniu musiał szybko wrócić do szpitala. Jednak tym razem było za późno. Królowa Noor z trudem panując na rozpaczą przywiozła męża do Jordanii.  Gdy był już nieprzytomny, wciąż jeszcze szukał ręki swej żony. Aż do ostatniej chwili. 



7 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa notatka.To piękna i zarazem smutna historia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały artykuł, królowa Noor jest piękna, ale gdzieś czytałam, że jest uzależniona od operacji plastycznych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ze mnie leniuch, codziennie tu wchodzę, a prawie nigdy nie piszę żadnych komentarzy ,to się musi zmienić :)

    P.S. Ciekawy artykuł :)

    OdpowiedzUsuń
  4. obiecywał jej maz ze po jego smierci ,ich syn bedzie królem i w ostatniej chwili zmienił zdanie i został jego inny syn ,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem dobrze postąpił, Abdullah był pierworodnym synem, choć jako kawaler wiódł hulaszcze życie,zmienił się i sądzę, że teraz jest wzorowym królem, z pewnością nie idealnym, ale dobrze sobie radzi z powierzonym zadaniem. Obietnice to obietnice, można by stwierdzić, że postąpił wedle "zasad" przekazując koronę temu któremu się ona należała. Weźmy za przykład Brytyjską Rodzinę Królewską, gdyby tak Harry'ego zrobić następcą tronu a Williama odsunąć od korony, bo coś... Z pewnością wywołałoby to oburzenie opinii publicznej. Hussein kochał swą żonę, ale to Abdullah był Jego pierwszym synem, obietnice często się łamie, a z pewnością już nie powinna na nich spoczywać przyszłość żadnego kraju.

      Usuń
  5. jedna i ta sama osoba tutaj pisze sobie komentarze
    paranoja..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ,ja napisałam tylko jeden ,teraz ten jest drugim ,gadasz debilizmy dziecko

      Usuń